Wszystko wskazuje na to, że polski sektor będzie za kilka lat wyglądał bardzo podobnie. Może warto się więc bliżej zainteresować zachodnioeuropejskim rynkiem asekuracyjnym.
Zasadnicza struktura branży ubezpieczeniowej w kontynentalnej części Unii Europejskiej jest podobna do naszej. Istnieją zakłady ubezpieczeń, brokerzy, nadzór, firmy współpracujące oraz klienci. Subtelna różnica istnieje natomiast pomiędzy działalnością organów nadzoru w krajach Europy kontynentalnej, a w Wielkiej Brytanii. Na Wyspach jest on zintegrowany. Oznacza to, że nie ma tam specjalistycznej instytucji, zajmującej się wyłącznie nadzorem nad zakładami ubezpieczeń. Tamtejsza Financial Services Authority ma o wiele większe spectrum obowiązków, które zawiera m.in. kontrolę ubezpieczeń, rynku kapitałowego, banków itd.
Polska a Unia
Różnic między naszym a unijnym sektorem ubezpieczeń nie brakuje. Przede wszystkim rynki Europy Zachodniej charakteryzują się dużo wyższym poziomem rozwoju zarówno jeśli chodzi o ustawodawstwo, jak i wielkość, jakość i gamę oferowanych usług. Podczas gdy w Polsce ubezpieczeniami zajmuje się ok. 70 podmiotów, na przykład w Niemczech jest ich blisko 700 instytucji, a w Wielkiej Brytanii - 800.
Rynek ubezpieczeń na Zachodzie jest bardziej "wymieszany". Oznacza to, że istnieje o wiele większa sieć wielostronnych powiązań między firmami rodzimymi a zagranicznymi. U nas stosunki są bardziej jednostronne - to znaczy firmy zagraniczne mają udziały w naszym rynku, a jednocześnie brakuje ruchu polskich firm asekuracyjnych za granicę, pomijając inwestycje na relatywnie mniej znaczących rynkach, jakimi są np. kraje nadbałtyckie.