Reklama

Znaczenie naszego regionu rośnie

W maju 2004 r. 10 krajów naszego regionu prawdopodobnie przystąpi do Unii Europejskiej. Oznaczać to ma m.in. jeszcze większą liberalizację w kontaktach między dotychczasowymi a nowymi członkami Wspólnoty. Dotyczy to także sektora ubezpieczeń. Nie oznacza jednak, że rynki krajów kandydujących czeka rewolucja - rzeczywiste otwarcie na konkurencję ze strony unijnych ubezpieczycieli w znacznym stopniu dokonało się już kilka lat temu.

Publikacja: 31.05.2003 11:44

Rozwój sektorów ubezpieczeń krajów kandydackich, podobnie jak w innych dziedzinach życia gospodarczego, widać przede wszystkim poprzez znaczny wzrost liczby zachodnich towarzystw, także ich udziałów kapitałowych w spółkach z regionu. Proces ten przyspieszył jeszcze po rozpoczęciu przez te państwa negocjacji o przystąpienie do Unii Europejskiej. Z jednej strony, kiedy rozszerzenie stało się realne, wiele zachodnioeuropejskich firm z branży zaczęło zwiększać swoje zaangażowanie w regionie, uznając go za rynek o bardzo dużym potencjale wzrostu. Z drugiej strony, kraje, takie jak Polska, Czechy, Węgry, czy Słowacja, musiały w kilka lat dostosować swoje rynki do standardów unijnych. To, siłą rzeczy, przyspieszyło prace legislacyjne w tym zakresie, podwyższyło normy i uprościło często bardzo zawiłe procesy związane z działalnością ubezpieczycieli. Oczywiście, gwałtowny wzrost środkowoeuropejskich rynków ubezpieczeniowych z lat 90. nie był w stanie zniwelować różnic, jakie dzieliły kraje regionu od bogatej Europy.

Polska liderem regionu

Największym rynkiem w Europie Środkowowschodniej, według analityków Swiss Re (Sigma 6/2002 "World Insurance in 2001") jest Polska. Ubezpieczyciele uzyskali w naszym kraju przypis składki brutto w wysokości 5,41 mld USD. Kolejne miejsca zajmują: Czechy, Węgry, Słowenia (948 mln USD), Słowacja (659 mln USD), Cypr (407 mln USD) i Malta (154 mln USD). Dla porównania, ubezpieczyciele działających w Wielkiej Brytanii (lider tego zestawienia) zebrali w tym czasie 218,38 mld USD składek brutto. Udział składki ubezpieczeniowej w PKB krajów kandydujących do UE waha się o 2,79%, do 5,04%. W Wielkiej Brytanii wynosił 14,18%. Charakterystyczny dla tych krajów jest ciągle stosunkowo niski udział ubezpieczeń na życie w strukturze przychodów ze składek. W zależności od kraju waha się od 34,8% w przypadku Polski do 55,3% na Cyprze (dla porównania, w Wielkiej Brytanii ten współczynnik wynosił wówczas blisko 70%). Choć trzeba przyznać, rozwój tego segmentu w krajach kandydackich jest z reguły o wiele szybszy niż segmentu ubezpieczeń majątkowych. Zapóźnienie rynków tych krajów pokazuje również wartość składki na jednego mieszkańca (składka per capita). Najniższą wartość tego wskaźnika wykazuje Słowacja (122,5 USD), najwyższą zaś Cypr (524,8 USD). Polska ze 140 USD składki na mieszkańca nie wypada okazale. Zwłaszcza jeśli kwotę tę porównamy z 3393,8 USD przypadających na głowę statystycznego Brytyjczyka (liderem jest Szwajcaria z 4342,8 USD składki per capita). Z drugiej strony może to pokazywać przyszły potencjał wzrostu rynków krajów kandydatów.

Czechy - drugi rynek regionu

Czechy liczą sobie ok. 10 mln mieszkańców. Jest to drugi po Polsce rynek w regionie. Liczba zakładów ubezpieczeniowych działających tam przekroczyła w 2001 r. 40. Prywatyzacja sektora, która dokonana została na przestrzeni lat 90. XX wieku, praktycznie w pełni przeniosła własność firm asekuracyjnych z rąk państwa do prywatnych firm. Dwa lata temu sprzedano ostatnią partię akcji Ceskiej Pojistovny, tamtejszego odpowiednika naszego PZU. W Czechach obecne są już prawie wszystkie największe firmy zachodnie, w tym np. niemiecki Allianz, włoskie Generali Holding Vienna, szwajcarski Credit Suisse Life & Pensions (Winterthur), holenderskie ING Groep, brytyjska Aviva czy amerykańskie AIG.

Reklama
Reklama

Rynek ubezpieczeń rozwija się u naszych południowych sąsiadów w bardzo szybkim tempie. Na przestrzeni poprzedniej dekady wartość składek od ubezpieczonych wzrosła pięciokrotnie. W ostatnich latach tendencja wzrostowa utrzymała się, chociaż uległa spowolnieniu.W 2001 r. przypis składki brutto sektora wyniósł 80,74 mld CZK (2,12 mld USD), co oznacza wzrost o 14,4% w stosunku do 2000 r. Udział składki ubezpieczeniowej w PKB nie dorównuje tam jeszcze jednak średniej zachodnioeuropejskiej. Wynosi nieco ponad 3,7%, podczas gdy w krajach Unii Europejskiej jest to 9-10%. Na razie dominującą rolę w Czechach odgrywa segment ubezpieczeń majątkowych (blisko 65% udziału). W 2001 r. ubezpieczyciele pozyskali z polis majątkowych 52,46 mld CZK składek brutto (1,38 mld USD). Przypis składki brutto z tytułu ubezpieczeń na życie wyniósł w tym czasie 28,28 mld CZK (0,74 mld USD). Należy jednak zaznaczyć, że ze względu na wprowadzone przez czeski rząd ulgi podatkowe przypis składki z ubezpieczeń rośnie 2,5-krotnie szybciej (24,2%) niż z polis majątkowych (9,7%).

Węgry w rękach zagranicy

Rynek ubezpieczeniowy na Węgrzech jest trzecim pod względem wielkości spośród dziesięciu krajów kandydujących do Unii. W 2001 r. przypis składki brutto węgierskiego sektora ubezpieczeń wyniósł 415,42 mld HUF (1,45 mld USD), co oznacza wzrost o 11,4% w stosunku do 2000 r. Udział składki ubezpieczeniowej w PKB wynosił 2,8%. Przypis składki brutto z ubezpieczeń na życie wzrósł w 2001 r. o 1,7% i wyniósł 172,69 mld HUF (0,6 mld USD). Daje to nieco większy udział tych ubezpieczeń (41,6%) w strukturze sektora. Ubezpieczyciele majątkowi uzyskali 242,73 mld HUF (0,85 mld USD) wpływów ze składek. Oznacza to wzrost o 19,6% w porównaniu z 2000 r.

Węgry cechują się najwyższym udziałem inwestorów zagranicznych w ubezpieczeniach. Zachodni kapitał kontroluje tutaj ponad 90% firm asekuracyjnych. Ułatwia to szybkie przystosowywanie zasad działania, rodzime spółki mogą bowiem bezpośrednio bazować na doświadczeniach swoich spółek-matek. Największy udział na Węgrzech mają gracze m.in. z Niemiec, Holandii, Austrii i Francji. Zdecydowanym liderem w tym kraju jest niemiecki Allianz, który kontroluje aż 28,5% rynku. Kolejne spółki to Generali-Providencia (17,8%), ING (11,5%), AB Aegon (11,4%) oraz OTP-Garancia (10,9%). Allianz króluje przede wszystkim w segmencie ubezpieczeń majątkowych. Wartość zbieranych przez niemiecką spółkę składek sięga 662 mln USD, z czego wpływy z działu II stanowiły prawie 90%.

Kraje nadbałtyckie

- w jedności siła

Reklama
Reklama

Litwa, Łotwa i Estonia to niewielkie kraje. Rozpatrując je jednak łącznie widać, że stanowią w naszym regionie sporą siłę. Litwa ma 3,6 mln mieszkańców, Łotwa 2,4 mln, a Estonia 1,4 mln. Razem daje to prawie 7,5 mln osób. Tylko Polska, Czechy i Węgry dają zakładom ubezpieczeniowym większe możliwości wzrostu w regionie.

Na Litwie, która ma największe znaczenie spośród trzech państw nadbałtyckich, działa ok. 35 firm z branży ubezpieczeń. Jest to bardzo dużo jak na taki kraj. Ponadto inne instytucje finansowe (około 30) również oferują niektóre produkty asekuracyjne. Decydujące znaczenie ma tutaj sektor ubezpieczeń majątkowych - wpływy z polis, głównie komunikacyjnych stanowią ponad 90% przychodów ze składek. Udział zagranicznych firm w rodzimych spółkach nie jest tak duży, jak na Węgrzech. Spółki spoza Litwy kontrolują mniej więcej 40-45% sektora. Wśród inwestorów są także działające w Polsce zakłady ubezpieczeń: PZU zainwestował w Lindrę, a Commercial Union Polska - TUnŻ założył spółkę zależną CU Litwa.

Specjaliści zwracają uwagę na znaczący wzrost kapitału zagranicznego w krajach nadbałtyckich. Przykładami agresywnych koncernów w tym rejonie są np. niemieckie Ergo, fińska If czy Codan z Danii. Ostatnio duże zainteresowanie Litwą, Łotwą i Estonią wykazują szczególnie kraje skandynawskie. Mają w tym interes przede wszystkim ze względu na położenie geograficzne obu regionów Europy. Jeszcze kilka lat temu region ten wykazywał w zakresie ubezpieczeń spore zacofanie nie tylko w stosunku do krajów unijnych, ale także do Polski, Czech czy Węgier. Stosunkowo duża elastyczność małych gospodarek pozwoliła jednak na szybkie dostosowanie branży do standardów Unii EuropejskPerspektywy dla regionu

Kraje kandydackie, także ich sektor ubezpieczeniowy, bardzo zyskały w ostatnich latach dzięki procesowi dostosowywania prawa i struktur do wymogów Wspólnoty. Widać znaczącą poprawę jakości oferowanych usług oraz poszerzenie wachlarza produktów.

Chociaż większość największych zachodnich koncernów finansowych jest już zaangażowana w krajach "Dziesiątki", po maju 2004 r. można oczekiwać dalszego napływu konkurencji. Chodzi szczególnie o firmy mniejsze, regionalne, które dotychczas nie mogły poradzić sobie z różnymi barierami wejścia na nasze rynki.

Otwarcie granic będzie jednocześnie szansą dla naszych rodzimych zakładów asekuracyjnych na zaistnienie np. w Niemczech (takie plany ma PZU). Zdaniem analityków, odnotowywany w ostatnich latach spadek dynamiki pozyskiwanej składki na polskim rynku może skłonić zarządy największych krajowych zakładów ubezpieczeń do podjęcia decyzji o ekspansji w krajach znajdujących się w bliskim sąsiedztwie Polski. Jako naturalny obszar dla takiej ekspansji wymienia się Europę Środkowowschodnią. Przemawia za tym porównywalny poziom rozwoju tych rynków oraz stosunkowo niskie kwoty, jakie trzeba byłoby wyłożyć na potencjalne akwizycje czy rozruch spółek zależnych.

Reklama
Reklama

Optymistyczne prognozy

Zdaniem analityków Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, wejście Polski do Unii zbiegnie się z prawdziwym boomem na krajowym rynku ubezpieczeń. Na koniec 2004 r. realny wzrost przypisu składki z ubezpieczeń majątkowych ma wynieść 9,2%. A w 2005 r. - 9,6%, co da już 18,26 mld zł przypisu składki brutto. Sektor ubezpieczeń na życie ma rosnąć jeszcze szybciej. Od przyszłego roku przez dwa kolejne lata wzrost składki ma kształtować się na poziomie około 15,5%. Da to przypis w cenach bieżących na poziomie odpowiednio 13,49 mldzł, 15,96 mld zł. Niestety, nadzór nie podał, co ma spowodować to przyspieszenie. Przedstawiciele rynku są sceptyczni i raczej prorokują spadek przypis składki w ubezpieczeniach majątkowych. Być może nadzór liczy, że z chwilą wstąpienia do Unii Europejskiej nastąpi gwałtowny rozwój ubezpieczeń: odpowiedzialności cywilnej zawodowej, finansowych oraz zdrowotnych. Podobnie w sektorze ubezpieczeń na życie prognozowany wzrost chyba jest trochę przesadzony. Taką dynamikę można byłoby osiągnąć, gdyby rząd wprowadził zachęty podatkowe dla osób oszczędzających w III filarze (jak w Czechach). Na razie przyszłym emerytom obiecano, że będą zwolnieni z podatku od zysków kapitałowych w ramach indywidualnych kont emerytalnych. Jednak biorąc pod uwagę roczne oszczędności z tego tytułu, najwyżej kilkadziesiąt złotych, trudno spodziewać się zwiększonego ruchu w placówkach ubezpieczycieli.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama