W ostatnich dniach majątek Clifu zmniejszył się o ponad 100 mln zł. Taką kwotę banki-wierzyciele spółki zajęli z jej rachunków. Największym spośród nich jest Kredyt Bank. - Clif poza prawami ma też obowiązki. Szczególnie dotyczy to spłaty kredytów. Dlatego bank zajął pieniądze na kontach spółki. W ten sposób odzyskaliśmy około 34 mln zł, czyli 60% udzielonych kredytów, bez uwzględnienia odsetek - powiedział wczoraj Paweł Janowski, dyrektor departamentu restrukturyzacji i windykacji w Kredyt Banku.

Według niego, Clif jest jeszcze winny Kredyt Bankowi 23 mln zł. Resztę pieniędzy wierzyciel chciałby odzyskać ze spłaty finansowanych przez niego umów leasingowych.

Według P. Janowskiego, Kredyt Bank podtrzymuje swoje wcześniejsze deklaracje o tym, że będzie respektować tzw. opcje wykupu. Warunkiem jest uregulowanie wszystkich rat leasingowych. Zgodnie z umową zawartą z Clifem, klient mógł bowiem przejąć samochód na własność po zakończeniu okresu leasingu za kaucję (wpłacał ją w trakcie zawierania umowy leasingowej) w wysokości od 1 do 10% wartości początkowej auta. Tymczasem syndyk oferował sprzedaż samochodów po wartości rynkowej. Była to propozycja krzywdząca dla klientów. Przedstawiciel Kredyt Banku dodał, że bank nigdy nie proponował klientom wykupywania samochodów po cenach rynkowych.

Według Kredyt Banku, mimo kasacji wyroku dotyczącego upadłości Clifu przez Sąd Najwyższy spółka nadaje się jedynie do upadłości.