Na rynku utrzymuje się dobra koniunktura na obligacje śmieciowe, gdyż coraz mniej spółek ogłasza niewypłacalność, a inwestorzy szukają większych zwrotów, niż te, na które mogą liczyć z kapitału ulokowanego w akcje lub rządowe papiery dłużne. Spółki zaś chętnie refinansują swoje zadłużenie, korzystając z tego, że stopy procentowe są najniższe od 40 lat.
Firmy maklerskie zarobiły w tym roku ok. 1,34 mld USD na gwarantowaniu emisji obligacji śmieciowych. Takim mianem określa się papiery dłużne sprzedawane przez spółki, które w Standard & Poor's mają ocenę wiarygodności kredytowej poniżej BBB-, a w Moody's Investors Service poniżej Baa3. Opłaty za gwarantowanie emisji takich obligacji są wyższe niż dla innych papierów, ze względu na większe ryzyko bankructwa emitenta. Opłaty te pobierane są od ogólnej wartości emisji i obecnie wynoszą średnio 2,5%. W ub.r. niewypłacalność ogłosiło 11,5% emitentów obligacji śmieciowych, a w tym roku tylko 5,8%.
Za gwarantowanie obligacji emitowanych przez spółki o najwyższych ratingach firmy maklerskie pobierają opłaty rzędu 0,8% wartości transakcji. W tym roku tylko obligacji zamiennych sprzedano więcej niż śmieciowych, bo za 56,1 mld USD. Łączna wartość emisji akcji wyniosła zaś 44,8 mld USD.
Najwięcej na rynku obligacji śmieciowych zarobił w tym roku Citigroup. Przeprowadził emisje tego rodzaju papierów na łączną kwotę 10,1 mld USD i pozyskał z tego tytułu 253 mln USD. Wyprzedził w tej klasyfikacji Credit Suisse, który przez ostatnie trzy lata jej przewodził, a w tym roku zarobił 232 mln USD za gwarantowanie emisji wartych 9,27 mld USD.
Citigroup jest największą na świecie instytucją świadczącą usługi finansowe. Sukcesy w bankowości inwestycyjnej odnosi między innymi dzięki temu, że kwota udzielonych przez niego kredytów sięga obecnie 473 mld USD. Na przykład, spółka energetyczna AES w maju za pośrednictwem Citigroup wyemitowała obligacje śmieciowe za 1,8 mld USD, a w grudniu ub.r. bank ten pomógł jej zorganizować 1,6 mld USD kredytu.