Analitycy takich banków, jak Merrill Lynch i J.P. Morgan Chase doradzają klientom w Europie, aby przy decyzjach inwestycyjnych opierali się na indeksach MSCI, tworzonych przez inny amerykański bank inwestycyjny - Morgan Stanley. Eksperci takich instytucji, jak Goldman Sachs, UBS Warburg czy Credit Suisse Boston rekomendują z kolei wskaźniki brytyjskiej FTSE Group, a np. w Citigroup czy Commerzbanku stawia się na indeksy z grupy amerykańskiej firmy Stoxx Ltd.

Mnogość indeksów powoduje m.in., że inwestorom trudno jest klasyfikować spółki pod względem branżowym. Twórcy tych wskaźników dokonują bowiem podziałów sektorowych według różnych kryteriów. Na przykład, niemiecki koncern Siemens przez firmę Stoxx uznawany jest za spółkę branży high-tech, natomiast w grupie MSCI znajduje się on w branży przemysłowej. - W takiej sytuacji musimy się zdecydować na śledzenie tylko jednej grupy wskaźników, bo obserwowanie wszystkich wprowadziłoby zbyt wiele zamieszania - mówi, cytowana przez Bloomberga, Katie Pybus, analityk z funduszu Henderson Investors.

W Stanach Zjednoczonych sprawa jest stosunkowo prosta. Większość inwestorów instytucjonalnych tworzy portfele na podstawie szerokiego wskaźnika rynku - S&P 500. Według szacunków Merrill Lynch, tzw. fundusze indeksowe, które opierają się właśnie na tym wskaźniku, dysponują obecnie aktywami w wysokości aż 840 mld USD. - W Ameryce nie ma z tym problemu. Ale w Europie nie ma jednego najpopularniejszego wskaźnika, a taki na pewno jest potrzebny - podkreśla Charlie Morris, zarządzający aktywami w HSBC Investment Management.

Według badań, wśród funduszy inwestujących w Europie stosunkowo największą popularnością cieszą się MSCI. W 2001 r. 71% inwestorów instytucjonalnych bazowało właśnie na produktach Morgan Stanley. Wartość aktywów funduszy indeksowych opartych na tych wskaźnikach szacowana jest teraz na 120 mld USD. Spółka Stoxx (joint venture amerykańskiej firmy Dow Jones, Deutsche Boerse i SWX Swiss Exchange) cieszyła się zaufaniem 20% inwestorów instytucjonalnych, a w przypadku FTSE Group (właścicielami spółki są London Stock Exchange i wydawca dziennika "Financial Times" - firma Pearson) odsetek stanowił tylko 9%.

Z kolei według odrębnego raportu, sporządzonego w marcu br. przez bank inwestycyjny Dresdner Kleinwort Wasserstein, wśród indywidualnych inwestorów stosunkowo największą popularnością cieszą się wskaźniki Stoxx (24%), a na drugim miejscu znajdują się indeksy MSCI (18%). W przypadku FTSE odsetek zwolenników wynosi tylko 0,5%. Drobni gracze zdecydowanie jednak preferują indeksy narodowe, takie jak londyński FT-SE 100, frankfurcki DAX czy paryski CAC-40.