Ropa naftowa drożała wczoraj już trzeci dzień z rzędu. Cenę windowało oczekiwanie, że ropa nadal będzie drożała, gdyż w Stanach Zjednoczonych popyt na benzynę będzie coraz większy, a jej zapasy są mniejsze niż w ub.r. u progu sezonu urlopowego. Uczestnicy rynku paliw spodziewają się też wzrostu popytu na ropę w wyniku ożywienia gospodarczego w USA. Oznaki tego ożywienia to piątkowa informacja o poprawie nastrojów konsumentów i wczorajszy raport o wzroście produkcji przemysłowej w maju. Zamówienia w amerykańskich fabrykach wzrosły po raz pierwszy od czerwca ub.r. Większemu wzrostowi cen ropy zapobiegły oczekiwania analityków, że w drugim półroczu po wznowieniu eksportu przez Irak surowiec ten stanieje o 16%. Na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę z dostawą w lipcu płacono po południu 26,68 USD, a więc o 36 centów więcej niż na piątkowym zamknięciu.
Złoto znowu wczoraj trochę staniało, bo już czwarty dzień z rzędu umacniał się dolar. Lepsze perspektywy gospodarki USA zwiększyły bowiem popyt na amerykańskie akcje i papiery dłużne. Z drugiej strony, bank centralny Kazachstanu zapowiedział kupienie w tym roku 4 ton złota w celu zróżnicowania rezerw. Na londyńskiej giełdzie za uncję złota z natychmiastową dostawą płacono po południu 360,35 USD, a więc o 1,2% mniej niż w piątek.
Cena miedzi ponownie wczoraj wzrosła po opublikowaniu kolejnej optymistycznej informacji o poprawie koniunktury gospodarczej w USA. Oznacza to bowiem wzrost popytu na metale ze strony tej największej światowej gospodarki. Po południu za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono na londyńskiej giełdzie 1727 USD, a więc o 15 USD więcej niż na piątkowym zamknięciu.