Sieć jest podobna do działającej już w Unii FIU.Net. Do konsorcjum FIU należy obecnie 7 krajów wspólnoty, jednak w najbliższym czasie ma przystąpić reszta państw Piętnastki. Budowa systemu w krajach kandydackich jest finansowana ze środków PHARE. Budżet tej części programu to 2 mln euro. Na próbę zostanie on uruchomiony w trzech państwach, w tym w Polsce.
- Po 1 maja 2004 r. obie grupy się połączą. Nowy FIU.Net stanie się bardziej efektywnym narzędziem wymiany informacji - mówi Harald Koppe, szef wywiadu finansowego Holandii i dyrektor projektu.
- Skuteczna walka z praniem brudnych pieniędzy zależy od szybkiego przepływu informacji, a także od jakości tych danych - dodaje Jacek Uczkiewicz, wiceminister finansów i Generalny Inspektor Informacji Finansowej. To właśnie GIIF jest w Polsce odpowiedzialny za wykrywanie prób wprowadzania do obrotu środków pochodzących z nielegalnych źródeł. Urząd Inspektora zajmuje się zbieraniem danych o podejrzanych transakcjach i - w razie potrzeby - przekazuje sprawę organom ścigania. Instytucje, które z mocy prawa muszą współpracować z GIIF (czyli np. banki, domy maklerskie, lombardy, antykwariaty, domy aukcyjne) mają obowiązek informować o każdej transakcji, której wartość przekracza 15 tys. euro.
- Jestem pod wrażeniem postępów, jakie kraje kandydujące poczyniły w ciągu ostatnich 10 lat w tej dziedzinie - mówił wczoraj Harald Koppe. Jednak polskiemu GIIF udaje się wykryć znikomą część procederu prania brudnych pieniędzy. Według różnych szacunków, w ub.r. w Polsce wyprano od 2 do 4 mld dolarów. Zgodnie z danymi z II połowy ub.r. wstrzymane w 2002 r. przez GIIF operacje były warte niespełna 30 mln zł.