Według P. Kaderjaka, Węgry, Rumunia i Słowacja już teraz prowadzą działania mające na celu ujednolicenie rynków energetycznych. Polegają one na strategicznym rozmieszczeniu zakładów produkujących energię czy wspólnym organizowaniu przetargów. - Stworzenie jednego rynku to bardzo korzystna sprawa dla całej trójki zainteresowanych krajów. Jest to stosunkowo proste zadanie, ponieważ wszystkie te rynku są obecnie na podobnym etapie rozwoju, jeśli chodzi o ich liberalizację - podkreślił szef węgierskiej agencji.
Słowacja i Rumunia są eksporterami energii elektrycznej. Z kolei Węgrzy zużywają więcej energii niż są w stanie wyprodukować. Władze w Budapeszcie już na początku br. podpisały umowę ze Słowakami i Rumunami, dotyczącą wykorzystania energii elektrycznej, produkowanej w przygranicznych elektrowniach w obu sąsiednich krajach.
Jeśli chodzi o stopień liberalizacji, to Węgrzy w styczniu br. otworzyli 35% swojego rynku energetycznego dla podmiotów zagranicznych. Słowacja także zezwoliła niektórym instytucjom, głównie dużym koncernom przemysłowym, na swobodny wybór dostawcy energii. Rumunia otworzyła 33% swojego rynku w ub.r.
Plany stworzenia jednolitej struktury to dobra wiadomość dla zagranicznych potentatów z branży energetycznej już działających w regionie, takich jak niemieckie koncerny E.ON i RWE czy włoski Enel.