Znaczenie wtorkowego wzrostu kontraktów polega przede wszystkim na wykazaniu wspierającego działania piątkowej białej świecy i okolic przełamanej w piątek rocznej linii trendu spadkowego zaczynającej się w maju 2002 r. Dobrze wygląda też zamknięcie powyżej połowy poniedziałkowego czarnego korpusu świecy, ponieważ osłabia to jego negatywną wymowę. Najbardziej prawdopodobne wydaje się teraz przynajmniej chwilowe ustabilizowanie rynku, a później próba przekroczenia poniedziałkowego szczytu i styczniowych oporów. Trudno powiedzieć, po jakim czasie taka próba może nastąpić.

Trwający od początku marca trend wzrostowy charakteryzuje się głębokimi korektami i okresami męczącej konsolidacji i być może znowu czeka nas coś takiego. Przełamanie styczniowych oporów, czyli dwóch luk bessy, długiej czarnej świecy i dość ważnego szczytu będzie trudne. Na razie nie widać jednak poważniejszych oznak osłabienia trendu wzrostowego. Dość niepokojące może wydać się to, że RSI i MACD znajdują się niżej niż podczas tworzenia szczytu z początku kwietnia. Dopóki jednak rynek rośnie i nie tworzy szczytu, nie można mówić o negatywnych dywergencjach. Ich pojawienie się w momencie testowania ważnego oporu byłoby poważnym ostrzeżeniem. Innym ostrzeżeniem przed załamaniem rynku byłoby przełamanie linii trendu wzrostowego biegnącej przez lokalne dołki z 2 i 27 maja. Mimo że linia ta pomija młot z 30 kwietnia, to jednak wydaje się w dużym stopniu opisywać wzrost trwający od tamtej pory. Jeszcze większe znaczenie miałby powrót pod przełamaną w piątek długoterminową linię trendu spadkowego. Na razie wszystkie opisane tu ostrzeżenia mają hipotetyczny charakter i na dłuższą metę najbardziej prawdopodobna wydaje się kontynuacja wzrostów.