Agencja Standard & Poor`s, powołując się na "olbrzymie" straty Chryslera spodziewane w drugim kwartale, zmieniła na negatywną prognozę zadłużenia niemieckiej spółki DaimlerChrysler, co wskazuje, że ocena jej wiarygodności kredytowej zostanie prawdopodobnie obniżona z obecnego poziomu BBB+.
Strata Chryslera spowoduje konieczność zwiększenia wydatków na promocję, gdyż w USA spadła sprzedaż sedanów sebring i minivanów voyager. General Motors zwiększył udział w amerykańskim rynku, oferując jeszcze większe rabaty niż Chrysler. Spółka ze Stuttgartu poinformowała też, że Chrysler nie zdoła wypracować w tym roku zysku operacyjnego na zakładanym poziomie 2 mld USD.
- Inwestorzy zdają sobie sprawę, że papiery DaimlerChrysler obciążone są nieco większym ryzykiem. Przecież każdy już wie, że branża motoryzacyjna fundamentalnie nie jest za dobra - powiedział agencji Bloomberga Vincent Boberski, starszy ekonomista z chicagowskiej firmy Dain Rausher Inc. - Straty są spowodowane słabnącym rynkiem samochodowym w USA, a nie jakimś jednorazowym wydatkiem. Chciałbym ostrzec inwestorów, którzy myślą, że sytuacja poprawi się - dodał Arndt Ellinghorst, analityk z WestLB Panmure.
Sprzedaż Chryslera spadła w maju o 3%, podczas gdy General Motors, największy producent samochodów, zwiększył sprzedaż w USA o 4,1%. Uzyskał to oferując klientom większe niż konkurenci rabaty i na wszelkie inne sposoby zachęcając ich do kupowania jego aut. GM wydawał średnio na te cele 3916 USD w przeliczeniu na jeden samochód, a Chrysler 3511 USD.
Prezes Chryslera Dieter Zetsche powiedział, że spółka nie zamierza już zwalniać więcej pracowników, mimo że nadal stara się obniżyć koszty. W minionych trzech latach firma zmniejszyła zatrudnienie o 26 tys. osób i zamknęła 6 fabryk. Zetsche uważa, że stratę spowodują przede wszystkim spadek produkcji o 10% w II kw., zwiększenie promocji przez General Motors oraz wyższe koszty promocji niesprzedanych samochodów.