Jeżeli dla przykładu przyjmiemy, że dany fundusz pobiera opłatę w wysokości 8% i osiąga roczną stopę zwrotu 8%, to osoba, która jednorazowo wpłaciła składkę po miesiącu oszczędzania poniesie stratę ponad 7%, jeżeli natomiast zdecyduje się na oszczędzanie przez rok, to strata zostanie zmniejszona prawie do zera. Wraz z wydłużaniem okresu oszczędzania, znaczenie opłaty poniesionej na początku oszczędzania będzie maleć. Okres oszczędzania w OFE to 30-40 lat, dlatego ocena działania funduszy musi uwzględniać ich długofalowy charakter.
Obniżenie stopy zwrotu z tytułu opłaty od składki średnio dla całego rynku będzie wynosiło 1,55 pkt proc. dla 10-letniego okresu oszczędzania, ale już tylko 0,28 pkt proc. przy płaceniu regularnych składek przez 40 lat. Jeżeli średnia roczna stopa zwrotu brutto wynosiła 10,8%, to dla osoby, która łącznie będzie oszczędzała na swoją emeryturę 30 lat, stopa zwrotu netto wyniosła 10,4%, a dla poszczególnych funduszy wahała się od 6,7% do 12,3%. Stopa zwrotu netto nie jest prognozą. Pokazuje ona dotychczasowe wyniki, uwzględniając opłaty od składki przewidziane w statucie danego OFE.
Niższe opłaty to z jednej strony wyższe przyszłe emerytury, ale z drugiej mniejsze przychody PTE. Jeżeli do tego istnieje przymus oszczędzania w OFE, to mamy do czynienia z wyraźną rozbieżnością interesów. Towarzystwa emerytalne są podmiotami działającymi na zasadach komercyjnych i mają przynosić zyski swoim akcjonariuszom. Nie należy więc oczekiwać by świadczyły swoje usługi charytatywnie. Można tylko sobie zadać pytanie, czy całkowity koszt oszczędzania nie jest zbyt duży i czy nie mógłby być mniejszy.
Łączne zmniejszenie kapitału emerytalnego z tytułu opłat, a wyrażone wielkością obniżenia rocznej stopy zwrotu, to suma redukcji stopy zwrotu z tytułu opłaty od składki oraz opłaty od aktywów. Ta druga opłata obniża stopę zwrotu o nie więcej niż 0,6 pkt proc. Całkowite obniżenie rocznej stopy zwrotu wyniesie średnio dla rynku 1 pkt proc. dla osoby z perspektywą oszczędzania 30 lat oraz 0,88 pkt proc. dla osoby oszczędzającej 40 lat.Pytanie, czy jest to dużo? Stosując podobną metodologię dla funduszy emerytalnych w innych krajach można stwierdzić, że polski system ma podobny poziom kosztów co np. chilijski, a oszczędzanie w funduszach emerytalnych w Argentynie czy Meksyku jest droższe. W Wielkiej Brytanii opłaty pobierane przez fundusze emerytalne redukują roczną stopę zwrotu o 1,2-1,3 pkt proc. Na tle innych systemów emerytalnych polski system emerytalny jest stosunkowo tani, ale nie musi to oznaczać, że nie mógłby być tańszy.
Duży rynek - obecnie już 11 mln członków OFE, obowiązkowość uczestnictwa - powodująca stały wzrost członków przez najbliższe kilka dekad oraz rosnące aktywa systemu będą źródłem zwiększających się przychodów PTE. To wszystko składa się na sytuację, o której firmy odpłatnie zarządzające aktywami w innych krajach często mogą tylko marzyć. Nawet ponoszone przez towarzystwa tzw. koszty systemowe, mające zwiększyć bezpieczeństwo systemu, które obecnie wynoszą ok. 30% wszystkich kosztów, nie przeszkodzą im w osiągnięciu znacznej rentowności. Symulacje pokazują, że przy założeniu obowiązywania obecnych regulacji prawnych oraz zapisów w statutach funduszy, średnioroczna rentowność z kapitałów zaangażowanych w PTE w długim okresie powinna realnie wynieść ok. 6% powyżej dyskonta.
Stąd można twierdzić, że jest miejsce na obniżanie opłat przez OFE. Można zadać pytanie, czy fundusze są w stanie same dokonać redukcji opłat, czy też niezbędne są tu działania legislacyjne? Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że korzystniej byłoby, gdyby to wzajemne konkurowanie przyczyniło się do obniżenia kosztów oszczędzania. Niestety - rzeczywistej konkurencji w tym obszarze na razie nie widać, co sugeruje, że pewne odgórne działania regulacyjne państwa mają swoje uzasadnienie.