Reklama

Korzyści tak, ale później

Wejście Polski do Unii Europejskiej daje szansę na przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Ale będzie to odczuwalne dopiero po kilku latach członkostwa - twierdzą ekonomiści. Warunkiem jest jednak wcześniejsza reforma naszego systemu finansów publicznych.

Publikacja: 06.06.2003 09:46

Według szacunków banku inwestycyjnego J.P. Morgan, członkostwo w UE przełoży się na szybszy wzrost gospodarczy w Polsce najwcześniej w 2006 r. Będzie to zależało od tego, w jakim stopniu wykorzystamy unijne fundusze i czy przyciągniemy inwestycje zagraniczne. - Jak pokazuje przykład Grecji, konwergencja gospodarki nie jest procesem ani łatwym, ani automatycznym - napisali w ostatnim raporcie analitycy J.P. Morgan. Ich zdaniem, zła polityka rządu tego kraju spowodowała, że po wejściu do Unii rozwijał się on wolniej niż Irlandia, Hiszpania i Portugalia.

Przygotowania do euro

przyhamują wzrost

W opinii J.P. Morgan, jednym z powodów tego, że korzyści z członkostwa odczujemy dopiero po 2005 r., są stosunkowo skromne, w początkowym okresie, transfery środków unijnych. Kolejny problem to konieczność ograniczenia wydatków budżetowych, bez czego nie będzie możliwe spełnienie kryteriów z Maastricht (warunkują przyjęcie euro). - Dyscyplina fiskalna ograniczy wzrost gospodarczy w pierwszym okresie po wejściu do UE, nawet jeżeli termin wprowadzenia euro zostanie przesunięty na rok 2009 r. - napisali analitycy banku.

Konieczna reforma

Reklama
Reklama

finansów publicznych

Jest jeszcze jeden problem. Aby korzystać ze środków unijnych przeznaczonych na inwestycje, Polska musi współfinansować je z własnego budżetu. - W ten sposób można pobudzić krajowy popyt, ale gospodarka nie udźwignie rosnącego deficytu, a co za tym idzie - większych kosztów obsługi długu publicznego - ocenia Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK. Jego zdaniem, do tego, aby Polska mogła w pełni korzystać z unijnych funduszy, konieczna jest reforma wydatków publicznych. - Doświadczenia ostatnich miesięcy nie napawają optymizmem. Nie wskazują, że uda się to przeprowadzić w przyszłym roku - twierdzi ekonomista. Jego zdaniem, korzyści z wejścia Polski do UE w postaci przyspieszenia wzrostu gospodarczego będą widoczne dopiero po 10-20 latach członkostwa. - Pierwsze trzy-cztery lata będą bardzo trudne - ostrzega K. Rybiński. Według szacunków BPH PBK, w 2003 r. PKB Polski zwiększy się o 2,8%. W 2004 r. gospodarka przyspieszy do 3,5%, a w 2005 r. do 4,8%. W latach 2005-2010 dynamika PKB będzie się kształtować na średnim poziomie 5%. Bank spodziewa się też stopniowego ożywienia w inwestycjach. Już w tym roku powinny one wyjść na plus (wzrost o 1,8%), w 2004 r. zwiększą się o 8%, a w 2005 r. o 11%.

Podobne prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce w najbliższych latach po wejściu do UE ma Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Ekonomiści z tego ośrodka mniej optymistycznie oceniają jednak możliwości odbudowywania popytu inwestycyjnego. - W pierwszych dwóch latach członkostwa efekt ten będzie bardzo słaby. Najlepiej widać to w naszych badaniach regionalnych - ocenia Maciej Grabowski z Instytutu.

Na początku

będzie wolniej

Według IBnGR, na wejściu Polski do UE skorzystają wszystkie województwa, ale pozytywne efekty będą odczuwalne dopiero w czwartym roku członkostwa. Przez pierwsze trzy lata tempo wzrostu PKB i zatrudnienia będzie wolniejsze, niż byłoby bez integracji.

Reklama
Reklama

Ekonomiści z Instytutu obliczyli również, że członkostwo w Unii nasili dysproporcje pomiędzy poszczególnymi regionami. Regiony o większej dynamice rozwoju będą się rozwijały jeszcze szybciej, a najsłabiej rozwinięte będą dalej w ogonku. A co gorsza, nie będzie można temu przeciwdziałać, bo to spowodowałoby opóźnienie w rozwoju całego kraju.

Wzrosną inwestycje

Według Marka Zubera, głównego ekonomisty TMS, pierwsze korzyści z członkostwa Polski w UE będą widoczne już w 2005 r., ale będą one minimalne. - Przy optymistycznym założeniu, że w 2004 i 2005 r. wykorzystamy co najmniej 80% funduszy unijnych, PKB zwiększy się o ok. 0,3 pkt. proc. Na większe efekty trzeba będzie jednak poczekać co najmniej do 2006 r. - mówi M. Zuber. Przypomina jednak, że jeżeli Polska nie weszłaby do UE, nasz rozwój gospodarczy byłby znacznie wolniejszy: trudniej byłoby ekJego zdaniem, wzrost inwestycji, związany z transferem środków unijnych, będzie jedną z najważniejszych korzyści, jakie odniesie Polska z członkostwa w Unii. - Liczę zwłaszcza na rozwój infrastruktury, np. drogowej. To pobudzi koniunkturę, a jednocześnie da szansę na przyciągnięcie kapitału zagranicznego - ocenia ekonomista. Jego zdaniem, w perspektywie najbliższych pięciu lat Polska może osiągnąć 7-proc. wzrost gospodarczy. Według założeń Ministerstwa Finansów, dynamika PKB zwiększy się z 3,5% w tym roku (prognoza z marca) do 4,9% w przyszłym i 6% w 2006 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama