Po zakończeniu czwartkowej sesji spółka poinformowała, że jej przychody w II kwartale wyniosą od 6,6 do 6,8 mld USD, a więc zawęziła poprzednią prognozę przewidującą sprzedaż w granicach 6,4 - 7 mld USD. Nowa prognoza przewyższa o 4% do 8%, przychody uzyskane w II kwartale ub.r., które wyniosły 6,32 mld USD.
Według średniej prognoz analityków opracowanej przez firmę Thomson Financial, Intel zarobi w tym kwartale 13 centów na akcję przy przychodach w kwocie 6,65 mld USD. W takim samym okresie ub.r. zysk netto spółki wyniósł 446 mld USD, a więc 7 centów na akcję.
Inwestorzy uważnie studiują informacje przekazywane przez Intela, ponieważ odzwierciedlają one sytuację wszystkich sektorów związanych z komputerami. Wynika z nich, czy wydatki na wyroby tej branży rosną, czy też spadają. Szefowie Hewlett--Pacard, największego na świecie producenta komputerów osobistych, ostrzegali niedawno, że wydatki te nadal zmniejszają się w Europie.
Producenci części do pecetów obniżyli więc prognozy finansowe na bieżący kwartał, ulegając obawom, że w związku ze słabą koniunkturą gospodarczą spółki nadal będą odkładały wydatki na unowocześnienie przestarzałych komputerów osobistych.
Tymczasem dyrektor finansowy Intela Andy Bryant powiedział na konferencji prasowej, że sprzedaż w Europie nadal przebiega tak, jak spółka przewidywała w kwietniu, kiedy opublikowała pierwszą prognozę na bieżący kwartał, a być może cały ten okres przyniesie "przyjemną niespodziankę". - Obserwujemy stabilizację na rynku branży technologicznej, ale coś w tym jest, że nawet niemieckie banki oszczędnościowe, nasi najwięksi klienci, znowu zaczynają zlecać kupno akcji spółek z tego sektora - powiedział agencji Bloomberga Michael Beyer-Enke, który zarządza 1,6 mld USD we frankfurckiej firmie Deka Investment.