"Gdy gospodarka dojdzie do 4-5% wzrostu za najdalej 2-3 lata, trzeba będzie rozpoczynać proces przywrócenia równowagi makroekonomicznej. Wówczas inflacja przyspieszy zdecydowanie poza limit wyznaczony przez kryteria z Maastricht, wzrośnie też deficyt na rachunku obrotów bieżących" - powiedział Grabowski.
Rząd założył, że wzrost gospodarczy wzrośnie w 2004 roku do 4,9%, natomiast RPP prognozuje, że dynamika PKB w przyszłym roku wyniesie około 4,0%. W tym roku rząd spodziewa się 3,0-procentowego wzrostu gospodarczego, podczas gdy RPP wskazuje na 2,5%.
Członek RPP wskazuje na jesień 2003 roku jako okres kluczowy dla polskiej gospodarki - w tym sensie, że prawdopodobnie wówczas inwestorzy zagraniczni podejmą decyzję, czy Polska wciąż jest krajem wiarygodnym i stabilnym, czy też nie.
"Teraz wszyscy koncentrują się na referendum, ale po nim czeka nas bardzo duża niepewność. Bardzo ważne jest, aby rynki, które na jesieni będą musiały odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej z polska polityką gospodarczą, nie straciły zaufania do Polski idącej do Unii Europejskiej (UE)" - powiedział Grabowski w rozmowie przeprowadzonej na kilka dni przed referendum akcesyjnym.
"Rynki finansowe będą wtedy wystawione na ogromną zgadywankę" - podsumował.
Jesienią (do 30 września) rząd musi przedstawić parlamentowi projekt ustawy budżetowej na 2004 rok. Będzie to budżet szczególnie trudny, gdyż Polska, przystępując do UE, jest zobowiązana do wpłacania każdego roku pokaźnej, wielomiliardowej składki do budżetu Unii. Powinna też być w stanie wykorzystywać jak najwięcej funduszy strukturalnych, które wymagają jednak współfinansowania. Od kształtu budżetu może też zależeć data wejścia Polski do strefy euro, co ma ogromny wpływ na rynek waluty i obligacji skarbowych. (ISB)