Reklama

Ekonomiści liczą na podatek liniowy

Publikacja: 10.06.2003 08:32

Robert Gwiazdowski,

ekspert podatkowy Centrum im. Adama Smitha

Zgodnie z prawem Murphy'ego, ludzie decydują się na rozsądne rozwiązanie wówczas, gdy inne zawiodą. W takiej sytuacji właśnie znalazł się rząd Leszka Millera - musi zrobić coś rozsądnego i zaryzykować. W tym przypadku premier nie miał innego wyjścia, przykłady takich krajów, jak Estonia i Rosja, a ostatnio także Ukraina i Słowacja wskazują na to, że wprowadzenie podatku liniowego z ekonomicznego punktu widzenia nasuwa się samo. Dlatego, że jest to podatek lepszy. Jest bardziej zrozumiały, jego pobór jest prostszy, dzięki niemu ujawni się część szarej strefy. Nie wyobrażam sobie, żeby planów jego wprowadzenia nie poparła Platforma Obywatelska. Jeśli PO zagłosuje przeciw, to będzie to tak, jakby sama sobie strzeliła w kolano. Wiem, że jej politycy zapowiadają, że nie poprą wniosku o wotum zaufania dla rządu. Ale czym innym jest głosowanie w najbliższych dniach nad takim wnioskiem, a czym innym za miesiąc nad projektem budżetu, który uwzględnia wprowadzenie podatku liniowego.

Janusz Jankowiak,

główny ekonomista BRE Banku

Reklama
Reklama

Sugestie premiera traktuję jako zapowiedź wprowadzenia stymulacji fiskalnej w gospodarce, kosztem zwiększenia deficytu w 2004 r. Obniżanie deficytu zacznie się dopiero w 2005 r. Ale i tak termin wejścia do strefy euro przesunie się na lata 2009-2010. Sądzę, że rząd przychyli się do zgłaszanej przez pracodawców propozycji wprowadzenia 18-proc. podatku liniowego. Będzie to jednak oznaczało dymisję obecnego ministra finansów. Sądzę, że nowy program reformy finansów publicznych, po zmianach w części dotyczącej podatków i strategii dojścia do unii walutowej, będzie gotowy jesienią.

Jacek Wiśniewski,

szef działu prognoz i analiz Pekao

Punktem wyjścia do nowej reformy finansów publicznych będzie wprowadzenie podatku liniowego. Będzie to oznaczać zwiększenie deficytu budżetowego w 2004 r. Ale od 2005 r. zacznie się ostre zaciskanie pasa. Nowy minister finansów będzie się musiał skupić na stronie wydatkowej budżetu. Jeżeli potwierdzą się plotki i nowym szefem resortu finansów zostanie Dariusz Rosati, reakcja rynków powinna być pozytywna. Zwiększą się wtedy szanse na koordynację polityki fiskalnej z monetarną.

Maciej Reluga,

główny ekonomista Banku Zachodniego WBK

Reklama
Reklama

Trudno mi w tej chwili ocenić, czy są polityczne szanse na wprowadzenie podatku liniowego. Ja myślę, że na pewno do spełnienia jest jeden z warunków, jaki wprowadzeniu tej idei postawił Leszek Miller. Wiadomo, że dochody budżetu muszą się zmniejszyć w pierwszym okresie po wprowadzeniu podatku liniowego. Nie są to jednak ubytki na tyle duże, aby nie były do zaakceptowania. Zwłaszcza że coraz więcej się mówi o przeniesieniu części kompetencji resortu finansów do resortu gospodarki. A kierujący nim Jerzy Hausner jest zwolennikiem zwiększenia deficytu budżetowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama