Reklama

Unia daje (?) Polsce szansę na szybszy wzrost cz.1

Prognozy Zespołu Analiz Makroekonomicznych Fundacji CASE, dotyczące lat 2003 -2004, w porównaniu z "Consensusem" są dosyć pesymistyczne.

Publikacja: 11.06.2003 09:48

Prognozy makro CASE

Wielkość wzrostu PBK w 2004 r,. według Zespołu Makroekonomicznego CASE, to 2,9%, przy 2,7-proc. wzroście w 2003 r. Mamy więc do czynienia, według sceptyków, ze scenariuszem pełzającej stagnacji, a optymistów - ze scenariuszem niewielkiego wzrostu gospodarczego. Analitycy CASE nie widzą punktów odbicia dla wzrostu gospodarczego. Dlaczego? Elementem pobudzającym wzrost gospodarczy jest krajowy popyt. W 2004 r., jak przewidujemy, wyniesie 4,2%, dla porównania - w 2003 r. osiągnie wielkość 2,4%.

Większość opublikowanych już prognoz, w zależności od stopnia optymizmu, zakłada, że na przełomie lat 2003 i 2004 nastąpi wzrost inwestycji. Chociaż inwestycje w 2004 r. w porównaniu z rokiem 2003 wzrosną o 8%, to i tak nie zrekompensuje to ich spadku w ostatnich trzech latach.

Co się będzie działo z kontrybucją eksportu do wzrostu gospodarczego? Analitycy CASE zakładają, że z dodatniej kontrybucji przejdziemy w 2004 r. na kontrybucję ujemną, ale nie będzie to wynik spadku eksportu, ale raczej spowolnienia tempa wzrostu eksportu i wyraźnego przyspieszenia tempa wzrostu importu.

Członkostwo

Reklama
Reklama

a kurs walutowy

Istotnym czynnikiem, rzutującym na opisaną sytuację, jest zachowanie się kursu walutowego. Większość prognoz rynkowych przewiduje, że po przystąpieniu Polski do UE raczej będziemy mieli do czynienia z bardzo silną, nominalną, a także realną aprecjacją. Podstawą takich prognoz jest historia. Dotychczas wszystkie kraje przystępujące do UE, w różnym czasie, przechodziły bardzo silną aprecjację walut krajowych. W pierwszych trzech latach członkostwa sięgała ona 30-40% w porównaniu z kursem walutowym notowanym na rok przed przystąpieniem kraju do UE. Jednoznacznie można więc stwierdzić, że członkostwo miało bardzo silny wpływ na kurs walutowy. Przyjąć należy, że również polskiej gospodarki proces ten nie ominie.

Nawet bardzo silna, nominalna aprecjacja kursu walutowego nie stanowi zagrożenia wypełnienia kryterium z Maastricht, dotyczącego właśnie kursu walutowego. Przypomnijmy, że dopuszczalne są ?15% wahania kursu. Jednak za zgodą wszystkich krajów UE istnieje możliwość dokonania aprecjacji parytetu centralnego. Nawet nadmierna aprecjacja kursu nie budzi więc specjalnych zastrzeżeń Unii.

Silna aprecjacja kursu walutowego może stworzyć ciekawą sytuację. Ministerstwo Finansów i Narodowy Bank Polski wyznaczyły różne okresy wejścia do strefy euro. Prawdopodobnie obecna różnica - jeden rok - powiększy się. Plan Naprawy Rzeczypospolitej, autorstwa Grzegorza W. Kołodki, zakłada, że deficyt budżetowy, po wszelkich zmianach definicyjnych, zmaleje poniżej 3% PKB najwcześniej w 2006 r. A więc euro mogłoby być wprowadzone w Polsce najwcześniej w 2008 r. Natomiast NBP przyjmuje, że wejście do strefy euro byłoby najkorzystniejsze w 2007 r.

Do czasu wprowadzenia euro w Polsce, zgodnie z klasycznymi metodami, będziemy mieli do czynienia z dwoma okresami. Pierwszy to czas pomiędzy referendum a przystąpieniem do Unii w 2004 r. Drugi okres będzie trwać do czasu wprowadzenia euro. Będzie to 4, 6, a nawet więcej lat.

Wielowariantowość rozwoju kursu walutowego w Polsce na pewno wywoła jeszcze wiele dyskusji, ale niewątpliwie będzie to bardzo ciekawa sytuacja.

Reklama
Reklama

UE a wzrost gospodarczy

Kwestią istotną z punktu widzenia polityki krótkoterminowej są transfery netto z Unii Europejskiej i płatności netto polskiego budżetu centralnego. Wszystko wskazuje na to, że do 2006 r. będziemy mieli do czynienia z płatnościami netto budżetu centralnego i całego sektora finansów publicznych. Po tym okresie, po 2006 r., w dalszym ciągu będziemy mieli do czynienia z płatnościami netto budżetu centralnego, co rodzi bardzo konkretne konsekwencje dla polityki fiskalnej i sposobu, w jaki, według analityków CASE, powinny zostać zreformowane finanse publiczne.Teorie "mnożnikowe" (ministrów Kołodki oraz Hausnera) zasadniczo się różnią, ale bazują głównie na tym, że zajmują się częścią dochodową budżetu, a nie częścią wydatkową. Różnice między tymi teoriami mogą wywoływać spory i dyskusje. Alternatywny plan ministra Hausnera zakłada zmniejszenie obciążeń fiskalnych. Analitycy sądzą, że zostanie zrealizowany plan ministra Kołodki, a więc w 2004 r. będziemy mieli do czynienia ze wzrostem obciążeń fiskalnych, nawet przy zastosowaniu najnowszej iteracji planu ministra Kołodki. Realizacja planu ministra Kołodki, mimo zakładanego zwiększenia wpływów, nie zmniejszy jednak deficytu budżetowego. Bez względu na zastosowany sposób liczenia (według ESA95 lub według obowiązujących dotychczas zasad) deficyt budżetowy będzie dość stabilnie oscylował wokół poziomu 4-5% PKB. Analitycy CASE nie widzą więc dostosowania fiskalnego, natomiast jest do wykorzystania aparat inżynierii finansowej oraz kreatywnej księgowości, które mają umożliwić absorpcję środków unijnych, czy współfinansowanie obowiązków związanych z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, poczynając od sekuratyzacji przyszłych wpływów, a kończąc na wykorzystaniu rezerwy rewaluacyjnej NBP; zrealizowanej lub nie, co w tym przypadku nie ma znaczenia. "Mnożnik Kołodki" oznacza więc brak dostosowania fiskalnego po stronie wydatków i wzrostu obciążeń fiskalnych oraz zamierzony bardzo silny wzrost gwarancji i poręczeń państwa.

Teoria ta jest niczym innym niż zastosowaniem "skrytego" mnożnika inwestycyjnego, który w praktyce oznacza ściągnięcie środków z podatników, znalezienie dodatkowego finansowania z UE i przełożenie tych środków na wzrost inwestycji, oczywiście, głównie przedsiębiorstw sektora państwowego, które, zgodnie z ministerialnymi założeniami, popchną wzrost gospodarczy w Polsce i napędzą koniunkturę. Koniunktura i jej napędzenie jest o tyle ważne, że planowane w Narodowym Planie Rozwoju trendy wzrostu gospodarczego oraz sporządzone symulacje wykorzystania w dużym stopniu środków z Unii Europejskiej oparte są na prognozach wzrostu gospodarczego powyżej 4% PKB. Zgodnie z planem Kołodki, wzrost gospodarczy w 2004 r. ma przekroczyć 4%, a w 2006 r. ma już wynieść 6% PKB.

Prognozy są bardzo ambitne. Jeśli nie zostaną zrealizowane, to, oczywiście, składka unijna, liczona np. jako procent PKB w stosunku do budżetu, nie będzie miała tendencji malejącej, ale rosnącą.Wydaje się, że było to źródłem zastosowania "mnożnika Kołodki", którego skutkiem ma być wzrost gospodarczy. Minister Hausner proponuje inny mnożnik, nie "skryty" a jawny mnożnik wzrostu absorpcji, czyli inwestycji i konsumpcji poprzez obniżenie podatków, wzrost deficytu budżetowego i w ten sposób napędzenie koniunktury, przy zastosowaniu również aparatu inżynierii finansowej włącznie z kuriozalną koncepcją emisji bonów turystycznych.

Inżynieria finansowa

Warto przypomnieć, że ostatnio z koncepcjami rządowej emisji monetarnej mieliśmy do czynienia jedynie w krajach na wschód od Polski. Użycie inżynierii finansowej należy traktować poważnie, bo jest ona kluczem do zrozumienia planów gospodarczych, które próbują realizować zarówno jeden, jak i drugi minister. Bez zastosowania inżynierii finansowej, przy tak skonstruowanych planach, kończy się możliwość wykorzystania powrotu na ścieżkę wzrostu gospodarczego i pełnej absorpcji środków unijnych.

Reklama
Reklama

Unijna dryfkotwa

Zdaniem analityków CASE, przewidywany stan polskiej gospodarki w 2004 r. nie wskazuje na trwałe fundamenty przyśpieszenia wzrostu gospodarczego. Uwzględniając także realizację programów gospodarczych dwóch ministrów trzeba stwierdzić, że naszego przystąpienia do UE nie można utożsamiać z "włożeniem wędki do ręki", na którą, być może, złowi się duża ryba, ale raczej z dryfkotwą (żeglarski rodzaj kotwicy, która hamuje bieg jachtu i pomaga utrzymać go dziobem do fali w czasie sztormu), a koszty fiskalne integracji będą bardzo poważne. Według analityków CASE, konsekwencje realizacji programów obu ministrów, które mają te koszty zamortyzować, w praktyce nie spowodują wzrostu gospodarczego. Pozostaje mieć nadzieję, że nasze prognozy się nie sprawdzą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama