Linie Alitalia bardzo mocno odczuły kryzys w światowej branży lotniczej, wywołany m.in. atakiem terrorystów na World Trade Center w 2001 r. czy epidemią SARS na Dalekim Wschodzie. W I kwartale br. firma miała stratę przed opodatkowaniem i uwzględnieniem czynników jednorazowych w wysokości aż 198 mln euro. Zarząd Alitalia przygotował więc plan poprawy wyników finansowych spółki, który zakłada redukcję kosztów m.in. poprzez zmniejszenie personelu pokładowego w połączeniach lokalnych z czterech do trzech osób.

Związki zawodowe pracowników Alitalia zdecydowanie jednak sprzeciwiły się takim propozycjom. W takich okolicznościach zarząd nie może wprowadzić nowej strategii, która, według pierwotnych założeń, miała wejść w życie już od 1 czerwca.

- Naszym zdaniem, zarząd powinien opracować plan naprawczy, który zakładałby ekspansję firmy, tak aby mogła ona konkurować z największymi światowymi liniami. Tymczasem wszystko zdąża ku temu, żeby przekształcić Alitalia w małego lokalnego przewoźnika - powiedział agencji Bloomberga Alberto Cassandra, rzecznik CGIL-Filt, największej włoskiej organizacji związkowej pracowników sektora transportowego. Podkreślił, że związki chcą dalej negocjować z władzami spółki, ale szerszy plan poprawy sytuacji finansowej w latach 2004-2006, a nie program redukcji personelu.

Alitalia zmuszona była odwołać w tym miesiącu ok. 500 lotów, ponieważ w proteście przeciwko planom redukcji załóg około jednej piątej personelu pokładowego przedstawiło zaświadczenia lekarskie i nie stawiło się do pracy.

Wiadomość o zerwanych negocjacjach pobudziła wczoraj silną przecenę akcji Alitalia na giełdzie w Mediolanie. Już na początku sesji kurs spółki spadł o ponad 3%.