Zdaniem Wima Duisenberga, przed podjęciem decyzji o kolejnych cięciach stóp procentowych w strefie euro, należy poczekać na efekty trzech obniżek, które miały miejsce w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. EBC po raz ostatni obniżył podstawowe stopy w ostatnim tygodniu i to aż o 50 pkt bazowych, do 2%. Była to reakcja na stagnację w gospodarce strefy euro w I kwartale, a cięcie możliwe było dzięki niskiej inflacji, nie przekraczającej 2%.

Sugestia szefa EBC, że w najbliższym czasie nie dojdzie do obniżki stóp, może rozczarować niektórych polityków i ekonomistów. Na przykład francuski minister finansów Francis Mer otwarcie mówił w tym tygodniu, że jest jeszcze miejsce na poluzowanie rygorów polityki pieniężnej i że takiej decyzji ze strony EBC oczekuje w najbliższym czasie. W przeciwnym razie - jego zdaniem - nie uda się wyprowadzić gospodarki ze stagnacji, a wręcz grozi jej recesja.

W ubiegłym tygodniu władze Unii Europejskiej oficjalnie ostrzegły, że wyceniana na 8 bln USD gospodarka tego regionu w II kwartale będzie najprawdopodobniej nadal pogrążona w stagnacji. Podobnie może być w III kwartale. Niekorzystnym czynnikiem jest tu 24-proc. wzrost notowań euro wobec dolara od początku roku, który uderza w licznych europejskich eksporterów. Z kolei rosnące bezrobocie uniemożliwia wzrost wydatków konsumpcyjnych, będących jednym z głównych motorów napędowych gospodarki.

Wim Duisenberg przyznaje, że na przeszkodzie do dalszej obniżki oprocentowania nie stoją teraz problemy z inflacją. W maju wyniosła ona w strefie euro 1,9%, wobec 2,1% miesiąc wcześniej. Większość inwestorów uważa, że pomimo stonowanych wypowiedzi prezesa EBC, w tym roku przynajmniej raz dojdzie jeszcze do obniżki stóp, prawdopodobnie o 25 pkt bazowych.