Według EBC, PKB w krajach strefy euro wzrośnie w tym roku zaledwie o 0,4%, a w przyszłym roku można spodziewać się zwyżki o 1,1%. Tymczasem w grudniu ub.r. bank przewidywał, że w bieżącym roku wzrost gospodarczy wyniesie co najmniej 1,1%, w 2003 r. - nie mniej niż 1,9%. Inflacja, którą EBC chce utrzymywać poniżej 2%, ma w tym roku znaleźć się w przedziale 1,8-2,2%, a w roku przyszłym w granicach 0,7-1,9%.
W ubiegłym miesiącu EBC obniżył stopy procentowe w strefie euro o 50 pkt bazowych, do 2%, najniższego poziomu od 55 lat. Po wczorajszej korekcie prognozy wzrostu gospodarczego znów większość ekonomistów twierdzi, że w drugiej połowie roku nastąpi jeszcze jedno cięcie. - Inflacja będzie mniejsza niż zakłada EBC, a gospodarka wymaga jeszcze jednego pobudzającego impulsu - uważa, cytowany przez agencję Bloomberga, Karsten Junius, ekonomista z frankfurckiego Dekabanku. Jego zdaniem, przed końcem roku stopy w strefie euro znajdą się na poziomie 1,5%, czyli o 50 pkt bazowych niższym niż obecnie. Wśród większości ekspertów przeważa jednak pogląd na temat jednorazowej obniżki o 25 pkt bazowych.
Tymczasem w środę, dzień przed skorygowaniem przez EBC prognozy wzrostu, prezes tej instytucji Wim Duisenberg sugerował w swoich wypowiedziach, że nie należy się spodziewać dalszego łagodzenia rygorów polityki pieniężnej. Jego zdaniem, trzeba poczekać na efekty trzech obniżek, które miały miejsce w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Wczoraj w wystąpieniu przed członkami Parlamentu Europejskiego powtórzył te słowa, twierdząc, że obecny poziom stóp procentowych w strefie euro jest na razie odpowiedni i powinien pomóc w ożywieniu gospodarki.
Wyceniana na 8 bln euro gospodarka strefy euro nie zanotowała wzrostu w I kwartale br., przede wszystkim ze względu na spadek PKB w takich krajach, jak Niemcy, Włochy i Holandia. Komisja Europejska w ubiegłym tygodniu oficjalnie poinformowała, że w bieżącym i trzecim kwartale również prawdopodobna jest stagnacja.