Przy utrzymującym się już drugi rok spadku inwestycji i słabym eksporcie, trzecia co do wielkości europejska gospodarka rozwinie się w tym roku prawdopodobnie o 0,8%, a więc tempo wzrostu będzie jeszcze wolniejsze niż 1,2% odnotowane w ub.r. - poinformował krajowy urząd statystyczny Insee. - Aprecjacja euro nie pozwala Francji wykorzystać poprawy międzynarodowej koniunktury - powiedział Xavier Bonnet, jeden z trzech ekonomistów, prezentujących raport Insee.

Wiele spółek, np. koncern samochodowy Peugeot Citroen czy producent kosmetyków L`Oreal, tracą na umocnieniu się euro wobec dolara o 22% w ciągu roku, gdyż zmniejsza to popyt na ich wyroby za granicą. Produkcja przemysłowa spadła w kwietniu drugi miesiąc z rzędu, a zaufanie przedsiębiorców było w maju najniższe od 14 miesięcy.

Redukcja podstawowej stopy procentowej przez EBC o 0,5 pkt. proc., przeprowadzona na początku czerwca, nie wystarcza, by zrekompensować wzrost kursu euro - uważa główny prognostyk Insee Michel Devilliers. Urząd statystyczny obniżył też prognozę wzrostu na II kwartał do 0,1%, z 0,3% przewidywanych na wiosnę. - Kolejna obniżka stóp wydaje się uzasadniona i potrzebna. Redukcje stóp są zazwyczaj odczuwalne w gospodarce dopiero po roku, tak więc dobroczynnych skutków tegorocznych cięć można oczekiwać w przyszłym, a nie w tym roku - powiedział Devilliers dziennikarzom.

Najbliższe posiedzenie rady Europejskiego Banku Centralnego wyznaczono na 10 lipca. Przed dwoma tygodniami obniżyła ona podstawową stopę do 2%, a więc poziomu najniższego od 1948 r.

Wprawdzie Devilliers nie powiedział, o ile powinny być obniżone stopy procentowe, by zrekompensować wzrost kursu euro, ale prywatni ekonomiści uważają, że poziom potrzebny do odczuwalnego ożywienia wzrostu to 1%.