Minister Huebner uważa, że Polsce raczej nie uda się utrzymać złotego w - jak powiedziała - niezwykle wąskim korytarzu wahań wobec euro. O tym, że UE może zażądać wprowadzenia takiego rozwiązania, zrobiło się głośno kilka tygodni temu, gdy zasugerował to komisarz ds. polityki monetarnej UE Pedro Solbes. Stwierdził on m.in., że gotowość kandydatów do wejścia do strefy euro będzie oceniana po tym, czy będą oni w stanie utrzymać swoje waluty w korytarzu plus/minus 2,25%.

- Propozycja Solbesa jest raczej nie do zrealizowania - stwierdziła wczoraj minister Huebner. Jej zdaniem, wobec krajów kandydackich powinny być stosowane luźniejsze kryteria, które zaczęły obowiązywać w 1993 roku.

Według minister Huebner, początki członkostwa Polski w Unii mogą być bardzo trudne. - Pierwsze lata po naszym wejściu do UE mogą być niestabilne z powodu wielkich reform strukturalnych w Polsce i napływu kapitału, w tym także kapitału portfelowego - powiedziała. Jej zdaniem unijni politycy nie chcą zbyt wcześnie przyjmować nas do strefy euro, ponieważ "mają własne problemy i boją się nowych". Minister dodała, że Polska powinna się starać storpedować propozycję komisarza Solbesa w rozmowach z państwami członkowskimi UE, do których należy ostateczna decyzja w sprawie warunków poszerzenia strefy euro. Jak powiedziała, Polska może spełniać niezbędne kryteria już w 2006 r., jednak realna data przyjęcia wspólnej europejskiej waluty to 2008 r.

Według analityków, utrzymanie walut w wyznaczonym korytarzu wahań może być najtrudniejsze dla największych kandydatów, takich jak Polska, Czechy i Słowacja.