Rynek nie wykazuje chęci ani siły do kontynuowania trendu wzrostowego. Cztery ostatnie sesje pozostawiły na wykresach podażowy ślad w postaci górnych cieni, a takie zachowanie rynku w pobliżu kluczowego poziomu oporu na wykresie WIG20 (1260 pkt) wróży niewiele dobrego. Jeśli do tego dodać kilka innych niedźwiedzich argumentów - złamane trendy w Budapeszcie i Pradze czy indeks WIG--Banki, oscylujący dokładnie na linii trendu spadkowego, a przede wszystkim zbliżający się okres wakacyjny, który przez ostatnie trzy lata oprócz spadających obrotów przynosił spadające indeksy - wnioski nie mogą być optymistyczne. Sezonowość GPW jest jedną z najlepszych wskazówek inwestycyjnych przez ostatnie lata i nie widzę powodu, by z niej nie skorzystać i teraz. I chociaż uważam, że lwią część bessy mamy już za sobą, to przed tradycyjnie dobrym dla rynku okresem jesienno-zimowym nie widzę przesłanek fundamentalnych ani technicznych do kontynuacji trendu wzrostowego.
Wydaje się, że brak aktywności największych graczy na wczorajszej sesji to swoista próba ochrony rynku przed większym spadkiem, na zasadzie "nie ma komu sprzedać". Potwierdza to kompletny brak reakcji na obniżkę przez agencję S&P perspektywy wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Ale końcówka drugiego kwartału już niedługo i prawdziwy obraz rynku poznamy po podliczeniu wyników zarządzających.
Obecny tydzień przyniesie sporo danych makro oraz decyzję w sprawie stóp procentowych w USA. Wydaje się, że kilka kolejnych sesji może być przełomowych dla rynku w USA, a potencjalna obniżka stóp procentowych może dać impuls do wyrysowania na wykresach formacji wierzchołkowych. Reakcja na środową decyzję RPP będzie zapewne krótkotrwała i może służyć jedynie chwilowemu podtrzymaniu kursów. A prawdziwym wyznacznikiem wakacyjnego trendu WIG20 będzie zachowanie giełd światowych.
Zwróć uwagę na:
Krótkie pozycje na WIG20.