Gdy Polska wejdzie do UE, zagraniczne firmy zarządzające będą mogły w zasadzie bez żadnych ograniczeń sprzedawać u nas swoje produkty. W tej chwili na naszym rynku mogą być oferowane tylko fundusze zarejestrowane w Polsce. Przedstawiciele TFI nie obawiają się jednak wzrostu konkurencji.
- Jak pokazuje dotychczasowa historia rynku funduszy, najbardziej liczą się te towarzystwa, które mają najlepszy dostęp do klientów - mówi Tomasz Orlik, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management. - Zagraniczne firmy, które wejdą do Polski po otwarciu granic, niewiele tu wskórają bez silnej sieci dystrybucji - dodaje. Podobnego zdania jest Antoni Leonik, prezes PKO/Credit Suisse. - Można oczekiwać wzrostu konkurencji, ale nie sądzę, aby zagraniczne firmy zarządzające, które nie były dotąd obecne w Polsce, stały się znaczącymi graczami na naszym rynku - twierdzi A. Leonik. T. Orlik zwraca też uwagę, że wiele zagranicznych instytucji finansowych już jest obecnych w Polsce i oferuje u nas fundusze inwestycyjne. Dla nich otwarcie granic nie będzie miało większego znaczenia.
Odpływu klientów z polskich funduszy nie obawia się też Marek Łukaszewski, prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych. - Już od kilku miesięcy Polacy mogą bez ograniczeń inwestować za granicą i jak dotąd nie widać, aby się do tego garnęli - mówi M. Łukaszewski. Na takie inwestycje zezwoliła liberalizacja prawa dewizowego, która nastąpiła w październiku 2002 r. Polacy mogą bez ograniczeń lokować pieniądze w krajach UE i OECD.
Szef STFI zwraca też uwagę, że Polska jest nadal bardzo atrakcyjnym rynkiem, na którym można osiągnąć relatywnie wysokie stopy zwrotu. - Dopóki tak będzie, nasi inwestorzy nie będą się spieszyć z przenoszeniem swoich oszczędności za granicę - mówi M. Łukaszewski. - Ogromne znaczenie ma też sytuacja na rynku walutowym. Jeżeli złoty nadal będzie silny, inwestowanie w polskie fundusze będzie się bardziej opłacać - dodaje. Specjaliści z TFI podkreślają też, że Polacy będą się obawiali ryzyka związanego z inwestycjami zagranicznymi. Nadal bowiem najchętniej wybierają najbezpieczniejsze sposoby oszczędzania.
Według A. Leonika z PKO/CS, konsekwencją wejścia do Polski zagranicznych towarzystw może być również obniżka opłat w funduszach. - Trzeba się liczyć z tym, że niektóre firmy, aby przyciągnąć klientów, będą wprowadzać ceny dumpingowe. W takiej sytuacji działające w Polsce TFI będą musiały obniżyć swoje stawki - twierdzi prezes PKO/CS. - Dlatego duże znaczenie będzie miała sytuacja finansowa samego towarzystwa - dodaje.