Banki ubolewają jednak, że o takich żniwach w zdobywaniu firm, jakie miały miejsce na początku lat 90. i trwały do 2001 r. nie ma co marzyć. Recesja zrobiła w tym względzie swoje. - Według statystyk, wraz z jednoosobowymi firmami zarejestrowanych jest ok. 3 mln podmiotów, z czego działa ok. 1,6 mln - mówi Sławomir Wielgołaski, dyrektor Departamentu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Fortis Banku.
Mimo to, zdaniem ekspertów, obecnie jest to jeden z niewielu obszarów rynku, który daje bankom szansę na silny wzrost. Wraz z ożywieniem gospodarczym można się spodziewać nie tylko zwiększenia liczby nowo powstających przedsiębiorstw, ale również wzrostu obrotów podmiotów już funkcjonujących, a co za tym idzie wpływów z opłat i prowizji.
Banki nie ukrywają jednak, że na razie, pozyskiwanie nowych klientów polega głównie na podbieraniu ich konkurencji. W przeciwieństwie do klientów indywidualnych firmy nie charakteryzują się wysokim stopniem lojalności i są otwarte na zmiany. - Chętnie spotykają się z naszymi przedstawicielami, choćby po to by porównać ofertę z tą, którą ma obsługujący ich bank. Jeśli różnice są duże na naszą korzyść, decydują się na zmianę - mówi Sławomir Wielgołaski.
Banki starają się konkurować między sobą o klientów na różne sposoby. - Podstawą jest już oferowanie dostępu do konta przez internet. O ile większym firmom można proponować home banking, dla małych firm jest to usługa za droga, a internet stanowi duże udogodnienie. Ogromne znaczenie ma również wysokość opłat za przelewy. Nawet niewielkie różnice przy dokonywaniu 200-300 czy 500 przelewów urastają do istotnych kwot, których firmy nie ignorują - mówi Zbigniew Wawrzyń, dyrektor Centrum Doradztwa dla Firm w Deutsche Bank 24. Coraz większą wagę banki przykładają również do tego, by nawet najmniejsze firmy nie czuły się klientami anonimowymi. Każda ma swego doradcę doskonale znającego jej sytuację i problemy.
W troskliwej obsłudze firm o obrotach poniżej 1 mln zł widzi szansę zdobycia nowych klientów Raiffeisen Bank.