Ropa naftowa nieco wczoraj staniała. Większość uczestników rynku spodziewała się bowiem, że w dzisiejszym raporcie amerykański rząd poinformuje o kolejnym wzroście zapasów, i to nie tylko surowej ropy, ale i benzyny w tamtejszych rafineriach. W minionych dwóch miesiącach Stany Zjednoczone importowały rekordowe ilości tego surowca i to pozwoliło na odbudowanie zapasów właśnie teraz, bo transport z rejonu Zatoki Perskiej do amerykańskich rafinerii trwa ok. 40 dni. Zapowiedzi wznowienia eksportu irackiej ropy ani też informacje o niszczeniu tamtejszych rurociągów, nie robią już większego znaczenia, bo i tak wiadomo, że gdy tylko na rynek wróci ropa z Iraku, to inne kraje OPEC zmniejszą wydobycie u siebie. Po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała 26,80 USD, czyli o 13 centów mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu.
Złoto ponownie wczoraj staniało, czego przyczyną było kolejne umocnienie się kursu dolara wobec euro. Dolar jest już droższy o 3,2% od historycznego minimum z 27 maja. Cena złota z natychmiastową dostawą ustalana przez 11 światowych banków biorących udział w obrocie tym metalem spadła do 347,425 USD za uncję, z 353 USD dzień wcześniej.
Cena miedzi również była wczoraj trochę niższa niż w poniedziałek. Tym razem na uczestników rynku metali niekorzystnie wpłynęły informacje makroekonomiczne z Europy. We Włoszech spadł wskaźnik zaufania konsumentów, a instytut analityczny Ifo prognozuje, że niemiecka gospodarka już trzeci rok z rzędu będzie pogrążona w stagnacji. Niemiecki przemysł zużywa najwięcej miedzi na świecie po chińskim, amerykańskim i japońskim. Na londyńskiej giełdzie za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 1689 USD, a więc o 1 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej.