Zyski z oszczędności są obecnie opodatkowane 20-proc. stawką. Dotyczy to lokat bankowych, odsetek i dyskonta od obligacji, funduszy inwestycyjnych. Ulgą objęte są tylko inwestycje giełdowe.
Na ujednoliceniu sposobu opodatkowania oszczędności skorzysta Ministerstwo Finansów. Oferowane przez resort papiery detaliczne muszą obecnie konkurować z obligacjami bankowymi. Mają one podobną rentowność jak papiery skarbowe, ale dzięki zwolnieniu z podatku mogą dawać większe zyski.
MF ma nadzieję, że dzięki zmianom podatkowym wzrośnie zainteresowanie obligacjami przeznaczonymi dla osób fizycznych. W ostatnim czasie ich sprzedaż nie szła najlepiej. Resort założył, że obligacje detaliczne powinny stanowić ok. 10% wszystkich emitowanych papierów. Z wstępnych szacunków wynika, że w tym roku cel ten nie będzie osiągnięty.
W gorszej sytuacji będą natomiast od nowego roku banki. Ich obligacje będą już normalnie opodatkowane (do końca tego roku klienci, którzy kupili te papiery, mogą korzystać z ulgi dla inwestycji giełdowych). Jeśli proponowane przez rząd zmiany w przepisach podatkowych wejdą w życie, banki nie będą już mogły pożyczać środków na rynku taniej niż robi to Ministerstwo Finansów. W takiej sytuacji mogą uznać, że emitowanie własnych papierów jest nieopłacalne. - Sprawa jest jeszcze zbyt świeża. Nie podjęliśmy na razie żadnych decyzji - powiedział nam Marcin Bednarski, dyrektor departamentu planowania i controlingu w Pekao.
Jego zdaniem, ujednolicenie sposobu opodatkowania oszczędności może spowodować, że część inwestorów indywidualnych wycofa się z warszawskiej giełdy. - Mogą uznać, że nie warto ryzykować, skoro zyskiem trzeba się jeszcze podzielić z fiskusem. Być może przeznaczą więcej pieniędzy na zakup instrumentów bezpiecznych - ocenia M. Bednarski.