W 2002 r. przychody Marsh wyniosły 25 mln zł. Przypis składki brutto pozyskany na rzecz zakładów ubezpieczeń wyniósł około 220 mln zł. Daje to Marshowi około 15% udziałów w polskim rynku. - Zakładamy, że w tym roku nasze przychody wzrosną do 29-30 mln zł - poinformował wczoraj Wojciech Woźnica, dyrektor operacyjny Marsh & McLennan Companies na Polskę i kraje bałtyckie. Według niego, wartość przekazanej składki ma wzrosnąć w tym roku do około 250 mln zł. Zysk brutto, podobnie jak w 2002 r. wyniesie około 5 mln zł.

Polski oddział Marsh zatrudnia obecnie nieco ponad 90 osób. Większość przychodów firmy (70%) pochodzi od krajowych podmiotów. Stanowią one przy tym tylko 30% ogółu obsługiwanych firm. W ub.r. Marsh utworzył w Polsce centrum na Litwę, Łotwę i Estonię. - Mimo że tamtejsze rynki są dużo mniejsze niż polski, to mają duży potencjał wzrostu - stwierdził dyrektor Woźnica. Przypomina, że np. na Litwie wprowadzono ostatnio obowiązkowe OC komunikacyjne, a niedługo ruszy podobna do naszej reforma systemu emerytalnego.

Marsh liczy także na dalszy szybki rozwój na rynku polskim. - Zasadą przyjętą w Marsh & McLennan Companies jest rokroczny dwucyfrowy wzrost przychodów. W krajach, takich jak Polska zakłada się, że powinien on wynosić około 20% - mówił M. Woźnica.

Duże nadzieje wiązane są z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Według Grzegorza Komosy, członka zarządu Marsh, zwiększy się wtedy zainteresowanie ubezpieczeniami kontraktów budowlanych (inwestycje infrastrukturalne), odpowiedzialności cywilnej czy związanymi z ochroną środowiska.