Reklama

Ministerstwo Skarbu na cenzurowanym

Wyjątkowo ciężkie działa wytoczyła Najwyższa Izba Kontroli przeciwko resortowi skarbu. W informacji o wynikach kontroli wykonania budżetu państwa w 2002 roku przez MSP Izba negatywnie ocenia wykonanie przychodów z prywatyzacji i zarzuca kilkadziesiąt innych nieprawidłowości. Resort torpeduje te zarzuty, a minister Piotr Czyżewski twierdzi, że raport został sporządzony niezgodnie z ustawą o NIK.

Publikacja: 26.06.2003 09:30

Przedstawiciele resortu skarbu nie kryli oburzenia treścią informacji o kontroli przeprowadzonej przez NIK. Minister Piotr Czyżewski stwierdził, że opisuje ona hipotetyczne nieprawidłowości, bez podania przykładów z praktyki. Według ministra, dokument sporządzony przez NIK zawiera oceny niezgodne z stanem prawnym, co więcej - raport mówi o nieprawidłowościach, których, zdaniem resortu, nie ma. Według MSP, sama analiza została ponadto sporządzona niezgodnie z art. 64 ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli.

Zgodnie z nią, informacje o wynikach kontroli, przed poinformowaniem posłów, NIK powinien przedstawić resortowi skarbu, jako organowi poddanemu kontroli. Później Izba powinna dołączyć opinię resortu do raportu i dopiero potem upublicznić. Tylko na żądanie Sejmu, prezydenta lub premiera przedstawia się wyniki badania bez stanowiska podmiotu kontrolowanego. Tak się nie stało. - Przekazaliśmy 12 czerwca dokument resortowi skarbu - w poniedziałek minął termin nadesłania stanowiska - twierdził Krzysztof Szwedowski, wiceprezes NIK.

- Mieliśmy bardzo mało czasu na przyjrzenie się raportowi, który liczył kilkaset stron. Minister skarbu podpisał dokument w poniedziałek o 22.00. O tej porze mogliśmy go wysłać tylko na Berdyczów. Informacja bez naszego stanowiska nie powinna być przedstawiona opinii publicznej - ripostował Józef Mikosa, dyrektor generalny w MSP. Ze względu na to, że przedstawione raporty NIK i opinia resortu skarbu zostały ujawnione posłom dopiero we wtorek, sejmowa komisja zajmie się w piątek ich rozpatrzeniem. - Jestem przekonany, że na piątku się nie skończy - ocenia Rafał Zagórny, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu.

Volvo (pięć) i klimatyzator

(jeden)

Reklama
Reklama

W raporcie oprócz zarzutów ciężkiego kalibru znajdują się też oskarżenia o niecelowych zakupach samochodów osobowych Volvo S 80 za łączną kwotę 785 tys zł. Oprócz wspomnianych samochodów kupiono tylko klimatyzator do serwerowni (12 tys. zł), a więc wszystkie wydatki inwestycyjne w 2002 roku zamknęły się kwotą 797 tys. zł. Według NIK, zakup samochodów nie dość, że był niepotrzebny, to można było wybrać wozy marki Lancia, co obniżyłoby cenę o 84 tys. zł. Urzędnicy podkreślają również, że wybór szwedzkich aut opierał się na średniej spalania paliwa w terenie miejskim i w tym przypadku oferujący samochód podał zaniżony wynik, co doprowadziło w konsekwencji do kupna Volvo. W odpowiedzi MSP przedstawił stan techniczny floty samochodowej, z którego wynika, że celowość wymiany nie budzi wątpliwości. Resort zaznaczył również, że stwierdzenie kontrolera o "wydatkach ponad stan i zachowaniu sprzecznym z zasadami gospodarności" nie mieści się w katalogu kryteriów ocen przewidzianych w ustawie o NIK. Ministerstwo poinformowało, że nie odpowiada za podanie przez sprzedającego samochody nieprawdziwych danych i już zwróciło się o zwrot różnicy ceny w stosunku do tańszej oferty.

Bezkonkursowy dyrektor

Wyjątkową rolę w informacji NIK pełni osoba Józefa Mikosy, obecnego dyrektora generalnego resortu skarbu, który w latach 1991-2001 pracował w NIK, a nawet pełnił tam funkcję dyrektora generalnego.

Kontroler ocenia krytycznie pod względem legalności nadzór ministra nad kierowanym przez niego urzędem. Takie stanowisko wynika z faktu, że Józef Mikosa nie został wybrany na to stanowisko w drodze konkursu. Sugeruje się również, że de facto może on pełnić swoją funkcję bezterminowo. W informacji podkreśla się również to, że, zdaniem NIK, to właśnie dyrektor generalny był odpowiedzialny za kupno samochodów. Warto przypomnieć, że w sprawozdaniu rok wcześniej NIK nie miał zastrzeżeń co do legalności zatrudnienia Józefa Mikosy. MSP uważa, że zarzuty są bezpodstawne i zwraca uwagę, że zgodnie z art. 144a ustawy o służbie cywilnej, osoba może pełnić wysoką funkcję w służbie cywilnej do czasu obsadzenia tego stanowiska w drodze konkursu, nie dłużej niż 6 miesięcy, ale z możliwością podpisywania aneksów do umowy. W przypadku obecnego dyrektora taki aneks został podpisany. MSP przypomina, że podobne sytuacje miały miejsce przy obsadzie stanowisk dyrektora generalnego w UKIE i Urzędzie Komitetu Badań Naukowych. Umowy na pracę zawierał premier Jerzy Buzek, a aneksy przedłużające podpisywał już Leszek Miller.

Będzie podkomisja?

Ministerstwo Skarbu Państwa w swoim stanowisku sprostowało kilkadziesiąt zastrzeżeń Najwyższej Izby Kontroli. Podczas sejmowej Komisji Skarbu posłowie uznali za stosowne przełożyć do piątku dyskusję nad analizą NIK. Z naszych informacji wynika, że rozbieżności pomiędzy instytucjami są zbyt poważne, aby udało się ustalić opinię podczas jednego posiedzenia. Uczestnicy posiedzenia nie wykluczają, że aby rozwiać wszystkie wątpliwości, trzeba będzie w tym celu powołać specjalną podkomisję.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama