Był to już czwarty z rzędu kwartał poprawy sytuacji finansowej potentata z Wall Street. Jego zysk netto wzrósł do 695 mln USD, a więc 1,36 USD na akcję, z 563 mln USD, czyli 1,06 USD na akcję, w takim samym okresie ub.r. Łączne przychody w ciągu trzech miesięcy zakończonych 30 maja spadły o 3% w porównaniu z ub.r. i wyniosły 6 mld USD. Analitycy ankietowani przez Thomson Financial spodziewali się zysku netto w wysokości 1,19 USD na akcję.

Goldman, podobnie jak jego rywale Lehman Brothers, Bear Stearns i Morgan Stanley, zarobił przede wszystkim na handlu tak w imieniu klientów jak i na własny rachunek, rekompensując w ten sposób spadek przychodów z gwarantowania emisji akcji i doradzania przy fuzjach. Trzej konkurenci Goldmana pozyskali z handlu w minionym kwartale 3,7 mld USD, a więc trzy razy więcej, niż wyniosły ich przychody z bankowości inwestycyjnej.

Przychody firm maklerskich z przeprowadzania pierwotnych ofert publicznych i innych emisji akcji spadły w tym roku o dwie trzecie, do 1,3 mld USD w porównaniu z takim samym okresem 2002 r. W 2000 r., kiedy boom ogarnął również ten segment rynku, banki na całym świecie zarobiły na takich operacjach ok. 14 mld USD.

Na handlu papierami dłużnymi i kontraktami terminowymi banki inwestycyjne zarabiają albo składając własne zlecenia na rynkach i angażując w to pieniądze firmy, albo też handlując w imieniu spółek czy inwestorów i pobierając za to prowizje. Handel jest tym bardziej opłacalny, im większe są obroty i większe zmiany cen.

W tym roku o zyskach z takich operacji zdecydowały wzrosty kursów akcji i notowań obligacji oraz znaczne wahania cen ropy naftowej, złota oraz kursów walut. 10-letnie amerykańskie obligacje skarbowe zdrożały w tym roku o ok. 7,8%, a indeks Standard & Poor`s 500 wzrósł o 12%. Średni dzienny wolumen na nowojorskiej giełdzie zwiększył się do 1,41 mld akcji w minionym kwartale, z 1,28 mld akcji w takim samym okresie przed rokiem.