Hiszpański rynek kapitałowy składa się z czterech giełd zlokalizowanych w Barcelonie, Bilbao, Walencji oraz w Madrycie. Są one kontrolowane przez holding Bolsa y Mercados Espanoles oraz skupione w organizacji Sociedad de Bolsas. Jest ona odpowiedzialna za sprawne działanie tzw. Spanish Stock Exchange Interconnection System (SIBE), wprowadzonego pod koniec 1995 r. Chodzi o elektroniczną platformę handlu, łączącą ze sobą poszczególne rynki nie tylko z Hiszpanii, ale także z Portugalii i Ameryki Łacińskiej. Niewątpliwie największe znaczenie spośród wymienionych giełd ma Madryt. Charakteryzuje się największą kapitalizacją oraz wartością obrotów i liczbą notowanych instrumentów finansowych.
Model angloamerykański?
Na koniec 2002 r. w Madrycie było notowanych 1829 spółek. Stawia to hiszpański parkiet na drugim miejscu w Europie. Tylko w Londynie notowanych jest więcej firm - ok. 2200. Deutsche Boerse obejmuje ok. 900 przedsiębiorstw, a sojusz Euronext ok. 1100. Gdyby doliczyć do spółek z Madrytu również emitentów z trzech pozostałych parkietów - w Barcelonie, Bilbao i Walencji - okaże się, że w Hiszpanii jest aż 3000 firm giełdowych.
Bardzo silny w Madrycie jest szeroko pojęty sektor finansowy. Aż 1600 przedsiębiorstw pochodzi bowiem właśnie z tej branży. W Hiszpanii znajduje się wiele instytucji finansowych, które obsługują nie tylko rodzimy rynek, ale także kraje Ameryki Łacińskiej. Dopiero po głębszej analizie okazuje się, że przytłaczająca większość tych spółek to tzw. SIMCAV-y. Są to otwarte fundusze inwestycyjne, mniej więcej odpowiadające pod względem spełnianej funkcji naszym NFI. Są one notowane na giełdzie i mają rozdrobniony akcjonariat. Tak duża liczba tych podmiotów to wynik szerokiej akcji prywatyzacyjnej, zapoczątkowanej jeszcze w latach 70., po upadku dyktatury gen. Franco.
Jeśli potraktować SIMCAV-y jak normalne spółki, to można powiedzieć, że rynek hiszpański stworzony został na wzór angloamerykański, charakteryzujący się dużą liczbą notowanych podmiotów. Podczas gdy na innych parkietach w czasie ponadtrzyletniej bessy liczba spółek znacząco spadła, Bolsa de Madrid wciąż powiększa się o nowych emitentów. W 2001 r. padł rekord, jeśli chodzi o nowe emisje. Na giełdę weszło wtedy 458 spółek. W ub.r. były to 383 firmy. Na stworzonej przez PriceWaterhouseCoopers liście największych w Europie ofert publicznych w 2002 r., Madryt zajmuje bardzo silną pozycję. W pierwszej dziesiątce mieszczą się dwie spółki, które weszły na rynek właśnie tam. Czwarta pozycja przypadła firmie Enagas, której oferta miała wartość 917 mln euro, a szósta - firmie Banesto (582 mln euro). Należy jednak pamiętać, że gdyby nie SIMCAV-y, sytuacja wyglądałaby o wiele gorzej. Wciąż bowiem dominują w statystykach dotyczących emisji.