Reklama

Bolsa de Madrid w latynoskim rytmie

Kapitalizacja madryckiego rynku sięga 420 mld euro, miesięczne obroty wynoszą 50-100 mld euro, a liczba notowanych spółek przekracza 1800. Jest to czwarty pod względem obrotów rynek w Europie i łącznik naszego kontynentu z Ameryką Południową. Liczba latynoskich spółek w Madrycie wciąż rośnie.

Publikacja: 27.06.2003 09:53

Hiszpański rynek kapitałowy składa się z czterech giełd zlokalizowanych w Barcelonie, Bilbao, Walencji oraz w Madrycie. Są one kontrolowane przez holding Bolsa y Mercados Espanoles oraz skupione w organizacji Sociedad de Bolsas. Jest ona odpowiedzialna za sprawne działanie tzw. Spanish Stock Exchange Interconnection System (SIBE), wprowadzonego pod koniec 1995 r. Chodzi o elektroniczną platformę handlu, łączącą ze sobą poszczególne rynki nie tylko z Hiszpanii, ale także z Portugalii i Ameryki Łacińskiej. Niewątpliwie największe znaczenie spośród wymienionych giełd ma Madryt. Charakteryzuje się największą kapitalizacją oraz wartością obrotów i liczbą notowanych instrumentów finansowych.

Model angloamerykański?

Na koniec 2002 r. w Madrycie było notowanych 1829 spółek. Stawia to hiszpański parkiet na drugim miejscu w Europie. Tylko w Londynie notowanych jest więcej firm - ok. 2200. Deutsche Boerse obejmuje ok. 900 przedsiębiorstw, a sojusz Euronext ok. 1100. Gdyby doliczyć do spółek z Madrytu również emitentów z trzech pozostałych parkietów - w Barcelonie, Bilbao i Walencji - okaże się, że w Hiszpanii jest aż 3000 firm giełdowych.

Bardzo silny w Madrycie jest szeroko pojęty sektor finansowy. Aż 1600 przedsiębiorstw pochodzi bowiem właśnie z tej branży. W Hiszpanii znajduje się wiele instytucji finansowych, które obsługują nie tylko rodzimy rynek, ale także kraje Ameryki Łacińskiej. Dopiero po głębszej analizie okazuje się, że przytłaczająca większość tych spółek to tzw. SIMCAV-y. Są to otwarte fundusze inwestycyjne, mniej więcej odpowiadające pod względem spełnianej funkcji naszym NFI. Są one notowane na giełdzie i mają rozdrobniony akcjonariat. Tak duża liczba tych podmiotów to wynik szerokiej akcji prywatyzacyjnej, zapoczątkowanej jeszcze w latach 70., po upadku dyktatury gen. Franco.

Jeśli potraktować SIMCAV-y jak normalne spółki, to można powiedzieć, że rynek hiszpański stworzony został na wzór angloamerykański, charakteryzujący się dużą liczbą notowanych podmiotów. Podczas gdy na innych parkietach w czasie ponadtrzyletniej bessy liczba spółek znacząco spadła, Bolsa de Madrid wciąż powiększa się o nowych emitentów. W 2001 r. padł rekord, jeśli chodzi o nowe emisje. Na giełdę weszło wtedy 458 spółek. W ub.r. były to 383 firmy. Na stworzonej przez PriceWaterhouseCoopers liście największych w Europie ofert publicznych w 2002 r., Madryt zajmuje bardzo silną pozycję. W pierwszej dziesiątce mieszczą się dwie spółki, które weszły na rynek właśnie tam. Czwarta pozycja przypadła firmie Enagas, której oferta miała wartość 917 mln euro, a szósta - firmie Banesto (582 mln euro). Należy jednak pamiętać, że gdyby nie SIMCAV-y, sytuacja wyglądałaby o wiele gorzej. Wciąż bowiem dominują w statystykach dotyczących emisji.

Reklama
Reklama

IBEX 35 nie odstaje

od zachodnich indeksów

Madrycka giełda oblicza kilka indeksów, m.in. Bolsa de Madrid General Index (IGBM) oraz IBEX 35. Pierwszy z nich jest o wiele szerszy i obejmuje bardzo dużą część rynku. Najważniejsze znaczenie ma jednak IBEX 35, skupiający hiszpańskie spółki o największej kapitalizacji i obrotach. W jego skład wchodzą m.in. operator telekomunikacyjny Telefonica, banki Banco Santander Central Hispano czy Banco Bilbao Vizcaya Argentina, a także Endes i Iberdrola.

Wskaźnik ten zadebiutował 29 grudnia 1989 r. na wyjściowym poziomie 3000 pkt. Obecnie znajduje się w okolicach 6830 pkt. Jego kapitalizacja wynosi 291 mld euro. W 2002 r. indeks nie zdołał się, niestety, wyłamać z ogólnoświatowej tendencji spadkowej i stracił ponad 28% wartości. Od początku tego roku wzrósł natomiast o ponad 8%. IGBM spadł w 2002 r. o nieco ponad 23%.Antonio J. Zoido, prezes giełdy madryckiej, stwierdził na konferencji prasowej pod koniec ub.r., że 2003 r. będzie przełomowy, jeśli chodzi o koniunkturę na hiszpańskim rynku. Przewidywał wtedy zmianę długoterminowego trendu ze spadkowego na wzrostowy. Na razie jego przewidywania spełniają się. Do końca roku zostało jeszcze jednak sporo czasu.

Związki

z Ameryką Południową

Reklama
Reklama

Hiszpańska giełda papierów wartościowych jest atrakcyjnym miejscem notowań dla spółek z Ameryki Łacińskiej. Widać to najlepiej poprzez utworzony w Madrycie rynek Latibex, skupiający największe firmy z Argentyny, Brazylii, Chile, Meksyku, Peru oraz Puerto Rico. Został on założony w 1999 r. i miał wtedy w składzie 5 spółek. Obecnie ich liczba sięga już 27.

Latibex umożliwia hiszpańskim inwestorom bezpośrednie inwestowanie (nie za pomocą GDR-ów) w latynoamerykańskie walory. Handel odbywa się w ramach elektronicznej platformy SIBE. Podstawowa różnica i zaleta dla inwestorów z Hiszpanii polega na tym, że mogą kupować te walory w euro. Likwiduje to wiele uciążliwości, związanych w kursami walutowymi.

Wskaźnikiem obrazującym koniunkturę na rynku Latibex jest FTSE Latibex All Share, liczony przez "Financial Times".

Rynek derywatów

z europejskimi koneksjami

W Hiszpanii działa także dosyć mocno rozwinięty rynek derywatów - MEFF. Powstał w wyniku konsolidacji dwóch mniejszych giełd. Jest podzielony na dwie części: derywaty oparte na akcjach oraz kontrakty futures i opcje na papiery dłużne.

Reklama
Reklama

Pełna integracja iberyjskiego rynku instrumentów pochodnych rozpoczęła się jednak dopiero w 2001 r. Wtedy właśnie MEFF, AIAF (rynek papierów wartościowych o stałym oprocentowaniu) oraz platforma handlu elektronicznego SENAF zostały zjednoczone pod szyldem Bolsas y Mercados Espanioles. Rok później połączono natomiast systemy handlu w Hiszpanii z systemami działającym na giełdach portugalskich. W 2002 r. na hiszpańskim rynku instrumentów pochodnych zawartych zostało 49 mln kontraktów futures i opcyjnych oraz handlowano ponad 2,5 mld warrantów.

MEFF jest również uczestnikiem największego w Europie rynku derywatów - EUREX. W efekcie hiszpańscy inwestorzy mają dostęp do szerszego wachlarza bardzo popularnych obecnie instrumentów.

Przejęcia w modzie

Na madryckiej giełdzie bardzo silnie, pomimo dekoniunktury na światowych rynkach, zaznacza się tendencja do konsolidacji. Tylko w 2002 r. miało tutaj miejsce 17 przejęć oraz 13 fuzji. Jak twierdzą specjaliści, wynika to m.in. z liberalnego prawa o publicznym obrocie. W ub.r. podjęto jednak debatę na ten temat. Ma ona na celu przede wszystkim ochronę małych inwestorów, którzy najczęściej są stroną poszkodowaną przy różnego rodzaju fuzjach i przejęciach.

Podstawowe zmiany dotyczą zmniejszenia władzy państwa w sprawach dotyczących przejęć. Ma to zwiększyć konkurencję i wymusić na przejmujących spółkach oferowanie lepszych cen. Dotychczas w wielu wezwaniach oferowna cena niewiele przekraczała kurs akcji na giełdzie.

Reklama
Reklama

Unia Europejska

pomogła giełdzie

Hiszpania weszła do Unii Europejskiej w 1985 r. Fakt ten przyciągnął na Półwysep Iberyjski międzynarodowy kapitał. Widać to m.in. po kapitalizacji tamtejszych giełd. Podczas gdy jeszcze w 1990 r. wynosiła ona łącznie 111,5 mld USD, dziesięć lat później było to już 504,2 mld USD. Od 2000 r. nastąpił lekki spadek, który jest jednak związany z ogólnoświatowym ochłodzeniem na rynku. Bardzo mocno wzrosły także obroty. Bolsa de Madrid jest obecnie pod tym względem ósmą giełdą świata i czwartą w Europie.

Antonio Zoido

- urodzony prezes giełdy

Reklama
Reklama

Wprawdzie Antonio Zoido jest synem krytyka sztuki, pisarza i wykładowcy w Królewskiej Szkole Sztuk Pięknych w Badajoz, to jednak - według osób z jego otoczenia - urodził się, aby zrobić karierę na giełdach.Świadczy o tym liczba instytucji, w których sprawował najwyższe stanowiska, zanim objął kierownictwo madryckiej giełdy. Pełnił m.in. funkcję prezesa Sociedad de Bolsas, Federacji Giełd Europejskich (FESE) (od 1996 do 1998 r.), Europejskiego Instytutu Rynków Kapitałowych oraz wiceprezesa giełdy derywatów MEEF. Od grudnia 2000 r. jest szefem Międzynarodowej Federacji Giełd.

Ukończył Wydział Prawa na madryckim Uniwersytecie Complutence. Kwalifikacje zarządzającego zdobywał w Instytucie Technologii w Massachussetts. Zanim rozpoczął karierę we władzach giełdy, znaczną część swojego zawodowego życia spędził w Banco Hispano Americano, a potem - po fuzji w grudniu 1992 r. - w nowo powstałym Banco Comercial Hispano, gdzie odpowiadał za działalność międzynarodową.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama