Początek piątkowej sesji dawał nadzieję na udany atak na szczyt z 13 stycznia br. (1255 pkt.). To teoretycznie otwierałoby drogę do minimum 1300 pkt. Niestety, już godzinę później, kiedy na rynku kasowym wyraźnie zabrakło popytu, było jasne, że nie ma na to szans. Efektem była szybka wyprzedaż i spadek do 1235 pkt. Ostatecznie kontrakty zakończyły dzień punkt wyżej. Na wykresie powstała czarna świeca. Z uwagi na jej kształt i położenie można w poniedziałek oczekiwać spadków. Pytanie tylko, co dalej? Niestety trudno na nie odpowiedzieć.

To, czy trend wzrostowy będzie kontynuowany, zależeć będzie od testu okolic 1225 pkt. Tam potrójne wsparcie tworzy przyśpieszona linia hossy, 13-dniowa średnia oraz wcześniejszy opór, jaki tworzyła długa czarna świeca z 9 czerwca br. Dopóki "wrzesień" znajduje się powyżej tego poziomu, byki mogą czuć się bezpiecznie. Bowiem dopiero wyraźny spadek poniżej 1225 pkt. będzie można traktować jako wstępny sygnał sprzedaży. Sygnał otwierający drogę do 1190 pkt., gdzie aktualnie znajduje się czteromiesięczna linia trendu wzrostowego. Tam też zapadnie decyzja, co dalej. Obrona stworzy jeszcze jedną szansę na atak na styczniowy szczyt. Natomiast przełamanie linii hossy będzie oznaczać powrót na rynek niedźwiedzia.

Analiza wykresu tygodniowego nie wnosi nic nowego do przedstawionego wyżej obrazu. Doji na poziomie styczniowego szczytu to jedynie sygnał ostrzegawczy. Trudno na tej podstawie zamykać długie pozycje. Nawet pomimo tego, że zachowanie rynku w mijającym tygodniu sugeruje, iż można oczekiwać odbicia od opisanego oporu. Reagować należy tylko wówczas, gdy to odbicie przyjmie postać długiego czarnego korpusu, a ostatnie trzy świece utworzą formację gwiazdy wieczornej.