Lista grzechów zaniechania rządu Leszka Millera jest długa (cytujemy ją obok). Dla SLD stanowi poważny problem. Gabinet, który reprezentuje ugrupowanie, jest bowiem jego wizytówką. Że nie najładniejszą, świadczą pogarszające się wyniki w sondażach popularności. Rozczarowani polityką gospodarczą, zdrowotną, rolną czy społeczną wyborcy przenoszą swoje sympatie na inne partie. Maluczko, a powtórzy się historia z AWS, który w poprzednich wyborach parlamentarnych nie przekroczył minimalnego 8-procentowego progu głosów.
Odgłosy na temat niedzielno-poniedziałkowych obrad nie są budujące. Zamiast mówić o gospodarce, członkowie SLD najwyraźniej zamierzają się zająć przede wszystkim sprawami personalnymi. Wspominają o podatku liniowym, ale nic nie słychać o pomysłach i przymiarkach do kompleksowych rozwiązań w sprawie bezrobocia czy stagnacji gospodarczej.
Skoro tak, to trwałym elementem w krajobrazie polityczno-gospodarczym Polski pod obecnymi rządami pozostanie nieustanna karuzela stanowisk i wymiana niepokornych na coraz bardziej uległych. Tyle że prowadzi to do politycznego samobójstwa i ,,gorących'' dni w perspektywie.
Rząd nie radzi sobie
między innymi z: