Reklama

Mediator i fachowiec bez zaplecza

Andrzej Raczko to bardziej fachowiec niż polityk - oceniają nowego szefa resortu finansów ci, którzy go znają i z nim pracowali. Rynek przyjął obojętnie jego nominację, bo teraz wsłuchuje się w słowa nowego wicepremiera do spraw gospodarczych, Jerzego Hausnera. Niektórzy politycy lewicy uważają jednak, że A. Raczko nie powinien dać zepchnąć się do roli głównego księgowego rządu. I już deklarują tworzenie dla niego politycznego zaplecza.

Publikacja: 01.07.2003 09:29

Po 11 miesiącach urzędowania Grzegorza Kołodki ekonomiści i politycy chcą chyba uspokojenia w polityce finansowej, bo większość z nich mówi właśnie o talentach mediacyjnych ministra finansów. Najbardziej mogą się one przydać w negocjacjach z NBP w sprawie rezerwy rewaluacyjnej.

- Od nowego ministra finansów oczekuję przede wszystkim, że usiądzie do stołu i porozmawia z prezesem NBP na temat rezerw. Nie tylko rewaluacyjnej, ale także dewizowej - mówi Mieczysław Czerniawski, przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych. - Chciałbym, aby wspólnie odpowiedzieli na pytanie, czy można będzie je wykorzystać w budżecie. Myślę, że te negocjacje minister Raczko zakończy z sukcesem. To człowiek o dużym doświadczeniu nie tylko w ekonomii, ale również w dyplomacji.

W porozumienie z NBP wierzą też ekonomiści. Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, uruchomienie części rezerw banku centralnego nastąpi - choć nie będzie to wyglądało tak, jak zaplanował to poprzednik A. Raczki. Sam minister pośrednio też przyznaje, że zastosuje mechanizm, który nie spowoduje wzrostu inflacji. O tym, że rozwiązanie, w którym rezerwa NBP powiększa dochód budżetu jest złe, mówił otwarcie kilka miesięcy temu.

Nikt nie wątpi w przygotowanie merytoryczne nowego ministra finansów. - To jeden z czołowych polskich ekonomistów. Raczej fachowiec niż polityk. Swoje umiejętności pokazał już, pracując wcześniej w Ministerstwie Finansów. Wystarczy przypomnieć sprawę udanej emisji obligacji na rynku amerykańskim czy wykup brazylijskiego długu - mówi Marcin Kaszuba, który był rzecznikiem Ministerstwa Finansów, gdy A. Raczko był tam wiceministrem.

Ekonomiści zgadzają się w ocenach poziomu merytorycznego ministra, jednak nie mają wątpliwości: pozycja szefa resortu finansów w rządzie jest obecnie bardzo słaba. - Rynek jest przekonany, że wszystkie istotne decyzje Andrzej Raczko musi konsultować z wicepremierem Hausnerem. Dlatego teraz o wiele ważniejsze są słowa ministra gospodarki i pracy niż szefa resortu finansów - ocenia Maciej Reluga.

Reklama
Reklama

Z taką tezą nie zgadza się poseł Ryszard Czerniawski. - Ciągle dementuję wypowiedzi, że po ostatnich zmianach w rządzie minister finansów stał się wyłącznie głównym księgowym. Kompetencje określa ustawa, której nikt przecież nie zmienił. Andrzej Raczko nadal będzie kreatorem polityki finansowej, głównie dochodowej, państwa. Z wicepremierem Hausnerem będzie zaś ustalał kwestie wydatków - ocenia przewodniczący komisji finansów.

Jego zdaniem, nie powinno być też problemu z uzyskaniem zaplecza politycznego. - Minister Raczko może liczyć na komisję finansów. Co do zaplecza, to myślę, że je znajdzie. Sam zresztą zamierzam je tworzyć i jako przewodniczący komisji, i jako członek kierownictwa SLD - powiedział nam M. Czerniawski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama