Na wczorajsze "strojenie okienek" spuśćmy zasłonę milczenia. Sesja na przeczekanie i dowiezienie wzrostów. Niestety, nawet przez przystrojone okienka można dostrzec ciemne chmury zbierające się nad rynkiem. Z reguły jedyne co z nich pada, to sygnały sprzedaży. Historia jest w tym przypadku nieubłagana. Patrząc na średnie stopy zwrotu z poszczególnych kwartałów dla WIG20 (na kontraktach wynik zaburza zmiana serii) rozpoczynający się dzisiaj III kwartał jest wyraźnie najgorszy w roku. Od początku notowań indeksu średnia zmiana w tym okresie to spadek ponad -6%. Warto zauważyć, że był to jedyny kwartał, w którym średnia była ujemna. Najkorzystniejszy dla akcji pierwszy i ostatni kwartał roku to odpowiednio +8,3% i +3,5%. Zakończony właśnie II kwartał miał średnią +2,3%. Jeśli uwzględniać notowania tylko od 1997 r., który był pierwszym rokiem przyzwoitych obrotów, to proporcje pozostają na podobnym poziomie, a strata za III kwartał rośnie do -11,2%.
Na amerykańskim rynku wcale nie jest inaczej. Za ostatnie 22 lata, cztery najgorsze miesiące w roku to, patrząc na podstawie Nasdaq, właśnie lipiec-październik. Nietrudno zgadnąć, że najgorszy to wrzesień, zwany miesiącem krachów. Najbardziej nas teraz interesujący lipiec jest drugi od końca i jeśli dodać październik, to są to jedynie 3 miesiące w roku, gdy średnia stopa zwrotu była ujemna. Tak więc zaczyna się okres niezbyt sprzyjający wzrostom. Do tego jeszcze od przyszłego tygodnia cały świat oglądać będzie wyniki amerykańskich spółek, a te za drugi kwartał będą jedynymi w tym roku, które nie pokażą dwucyfrowych zysków. Przy takim zachmurzeniu nie pozostaje nic innego, jak sezon polowań na byki uznać za oficjalnie otwarty. Broń gotowa, czekamy na wystawienie zwierzyny.