Reklama

Być blisko to cecha naszego zawodu

Z Tomaszem Mintoft-Czyżem, prezesem Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 01.07.2003 10:17

Jak liczne jest w Polsce środowisko brokerów ubezpieczeniowych? Ile jest firm, a ile osób samodzielnie prowadzi taką działalność? Czy można precyzyjnie określić, ile osób pracuje w tej gałęzi pośrednictwa?

W Polsce jest około 2100-2200 osób, które mają uprawnienia brokerskie i mogą wykonywać czynności brokera. Liczba zarejestrowanych podmiotów ciągle się zmienia. Według ostatnich danych na koniec 2002 r., minister finansów wydał 1130 zezwoleń na prowadzenie działalności brokerskiej. Należy przyjąć, że część z nich - około 10-15% - to osoby, które zdobywają zezwolenie i zawieszają je, bo nie prowadzą działalności pod własnym szyldem. Spośród tych 1130 podmiotów 75-80% to małe lub bardzo małe firmy, najczęściej osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą bądź podmioty zatrudniające kilka osób.

Czy te małe firmy brokerskie działają w małych i średnich ośrodkach miejskich?

Niekoniecznie. Wprawdzie nie prowadzimy takich statystyk, ale podejrzewam że rozkład jest raczej równomierny.

Czy zatem można uznać za prawdziwe twierdzenie, że brokerzy zajmują się głównie obsługą podmiotów gospodarczych? Czy w związku z tym, że nie jest ich wielu, można wnioskować, że klienci indywidualni nie mogą liczyć na prawdziwą reprezentację ich interesów w kontaktach z zakładami ubezpieczeń. Trudno za taką przecież uznać pośrednictwo agentów wyłącznych czy tzw. multiagentów.

Reklama
Reklama

Twierdzenie to jest nie do końca prawdziwe. Trzeba bowiem pamiętać, że zwłaszcza te małe firmy brokerskie, które mają dużo niższe stałe koszty operacyjne, np. nie ponoszą kosztów wynajmu biur, mogą sobie również pozwolić na obsługę klientów indywidualnych czy małych podmiotów gospodarczych. Podobnej wielkości, jak ich własne.

W takim razie mrzonką jest to, że klient masowy będzie mógł korzystać z pośrednictwa brokerów. Wydaje się, że skupią się oni na obsłudze firm i osób zamożnych czy o średnich dochodach. Chyba że się mylę i taka szansa istnieje.

Jest to kwestią zwyczaju handlowego i pewnej praktyki. W naszym kraju przyjęło się, wzorem niektórych państw, że broker działa wyłącznie na rzecz dużych podmiotów. To jest jego podstawowa domena. Są jednak kraje, nawet w Unii Europejskiej, gdzie różnica pomiędzy multiagentem, czyli pośrednikiem posiadającym pełnomocnictwa kilku zakładów ubezpieczeń, a brokerem zupełnie się zaciera. Jest ona eksponowana dopiero w momencie, gdy dochodzi do wykonywania usługi pośrednictwa. Wtedy to pośrednik musi określić, czy oferuje gotowe rozwiązania, czyli jest agentem, czy też będzie służył jako wyłączny przedstawiciel klienta (broker) i szukał mu najlepszych ofert na rynku. Zwracam na to uwagę nie dlatego, że ta sytuacja dziś w Polsce mogła zaistnieć, bo nie może, ale...

Ze względów prawnych?

Tak. Obowiązujące prawo jasno określa, kim jest broker, a kim jest agent i co każdy z nich może robić.

Czy Pańskim zdaniem ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym, która wejdzie w życie od początku 2004 r., będzie sprzyjać rozwojowi firm brokerskich w Polsce?

Reklama
Reklama

Najnowsza dyrektywa UE dotycząca pośrednictwa sprzyja zacieraniu różnic pomiędzy niezależnymi pośrednikami, zrywa z tradycyjnym nazewnictwem zawodu brokera i agenta. Mówi się w niej o pośredniku, który działa we własnym imieniu, czy to na zlecenie zakładu ubezpieczeń, czy też na zlecenie klienta. Pośrednik zyskuje niezależność dzięki temu, że zyskuje możliwość dysponowania szerszą paletą produktów. Uchwalona ostatnio ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym idzie starym tropem - rozdziela działalność brokerską od agencyjnej. Nie jest jednak sprzeczna z dyrektywą UE, gdyż ma ona inny cel. Jest nim ochrona interesu klientów oraz stworzenie równych warunków konkurencji dla wszystkich pośredników poprzez nałożenie na nich jednakowych obowiązków.

Czy po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej krajowi brokerzy będą mieli równe szanse w starciu z firmami z UE?Spójrzmy na to od drugiej strony. Czy do tego starcia w ogóle dojdzie i w jakim kontekście. Broker czy agent lub, mówiąc już językiem nowej dyrektywy, pośrednik ubezpieczeniowy z istoty wykonywanych przez niego czynności jest bardzo blisko swojego klienta. Niezależnie od tego, czy jest agentem czy brokerem. Przecież agent także musi być blisko klienta. Po to właśnie wynajmuje nas zakład ubezpieczeń, który sam nie może znaleźć się tak blisko swojego klienta. Być blisko to najważniejsza cecha naszego zawodu. W związku z tym działanie na odległość ma małe szanse powodzenia. Dlatego uważam, że zasadne jest postawienie pytania, czy polscy brokerzy zostaną postawieni w sytuacji konfrontacji z zagranicznymi konkurentami. Moim zdaniem, na ogół nie. W większości przypadków będzie wręcz odwrotnie - te szanse wzrosną. Dlatego że dzięki możliwościom, jakie daje jednolity wolny rynek usług, paleta ofert ubezpieczeniowych (produkt nie jest nigdy własnością pośrednika) będzie znacznie poszerzona.

Jak rozumiem, skorzystają na tym również klienci?

Oczywiście. Oni najwięcej.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama