Rezultaty funduszy powierniczych inwestujących w akcje okazały się też lepsze od wzrostu osiągniętego w tym okresie przez indeks Standard & Poor`s 500, który wyniósł 14%.
Na całym świecie kursy akcji zwyżkowały w II kw. najbardziej od 3,5 roku. Ten wzrost spowodowany oczekiwaniami, że ożywienie gospodarcze w USA nabierze tempa po zakończeniu wojny w Iraku, może zapowiadać koniec bessy przez trzy lata, nękającej giełdy. Fidelity Magellan Fund, największy amerykański fundusz akcyjny, dał inwestorom 14,2% zwrotu.
Fundusze akcyjne wyszły zatem ze strat, które ponosiły w poprzednich trzech kwartałach. Ich aktywa na koniec maja wzrosły do 2,96 bln USD z 2,54 bln USD trzy miesiące wcześniej.
Ożywienie na rynku akcji okazało się też dobrodziejstwem dla spółek zarządzających pieniędzmi. Papiery T. Rowe Price Group z Baltimore, zarządzającej w końcu marca 89,5 mld USD w funduszach akcyjnych, zdrożały w ciągu II kwartału o 39%. Walory Janus Capital Group z Denver zyskały w tym okresie 44%. Kurs akcji Fidelity Leveraged Company Stock Fund wzrósł o 43% i te trzy spółki przewodzą pod tym względem amerykańskim funduszom, których aktywa wynoszą co najmniej 100 mln USD.
Nie wszyscy zgadzają się z opinią, że akcje technologiczne i telekomunikacyjne nadal będą rosły. Bill Miller, którego Legg Mason Value Trust Fund przez 12 lat miał lepsze wyniki niż indeks S&P 500, uważa za błąd kupowanie przez inwestorów papierów tych spółek, które były liderami wzrostów w czasie ostatniej hossy. - Inwestorzy mylą się tak samo jak wtedy, gdy na początku lat 80. kupowali spółki energetyczne, a na początku minionej dekady akcje firm handlowych - powiedział Miller.