Podczas wczorajszego spotkania w Ministerstwie Gospodarki dyskutowano o sposobie ratowania warszawskiego przedsiębiorstwa. Mówi się o trzech wariantach. Pierwszy z nich to utworzenie przez Skarb Państwa, banki-wierzycieli i koreańską centralę Daewoo spółki New Small Company, która przejmie produkcję po Daewoo-FSO. Następnie miałby do niej wejść inwestor. Drugi wariant polega na tym, że potencjalny inwestor w NSC miałby wziąć na siebie koszty leasingu majątku potrzebnego do produkcji samochodów. Wreszcie trzeci scenariusz oparty jest na udzieleniu przez Agencję Rozwoju Przemysłu kredytu, z którego warszawskie zakłady spłaciłyby część zadłużenia wobec banków. Pieniądze oddać miałby późniejszy inwestor.

Ten ostatni scenariusz najbardziej podoba się związkom zawodowym działającym w Daewoo--FSO. - Wicepremier Hausner zna ten scenariusz i nie powiedział kategorycznie nie - uważa Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Daewoo-FSO. O pomyśle takim nic formalnie nie wie jednak ARP. - Docierają do nas nieoficjalne informacje na ten temat, ale żadnego zawiadomienia ze strony resortu gospodarki nie dostaliśmy - powiedziała nam Roma Sarzyńska, rzecznik prasowy ARP. - Według mnie ten pomysł nie ma najmniejszych szans na realizację. ARP po prostu nie ma pieniędzy. Wszystkie fundusze zarezerwowane są na realizację programów restrukturyzacyjnych dla przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu dla rynku pracy.

Wynika stąd, że na realizację szansę mają tylko dwa pierwsze warianty, z czego o scenariuszu wykorzystującym leasing niewiele wiadomo, bo szczegółów nie ujawniono. Prawdopodobnie więc do skutku dojdzie pomysł utworzenia NSC, do której później wkroczy inwestor. Czy będzie nim brytyjski Rover? Na razie jest on jedynym kandydatem. Do 5 lipca na temat wejścia do NSC Brytyjczyków mają się wypowiedzieć banki-wierzyciele Daewoo-FSO. Dwa dni później przyjeżdżają do Polski przedstawiciele brytyjskiego koncernu i wtedy być może zapadną jakieś decyzje. Natomiast na 11 lipca wyznaczono termin kolejnego zgromadzenia akcjonariuszy żerańskiej spółki. Właściciele mają zdecydować m.in. o zwolnieniach oraz przeniesieniu majątku do NSC.

Tymczasem fundusz AmAr, który miał wyłożyć pieniądze na inwestycję Rovera w Polsce, wycofał się z tego przedsięwzięcia. Dla ratowania warszawskich zakładów nie ma to jednak żadnego znaczenia, gdyż nigdy nie był on brany pod uwagę przez polskie banki jako poważny partner w interesach. Jego przedstawiciele nie potrafili udokumentować jakichkolwiek wcześniejszych dokonań ani wykazać, skąd mają pieniądze.