W 2002 r. zaledwie połowie z 20 największych banków na Starym Kontynencie udało się osiągnąć poziom wskaźnika ROE (zwrot z kapitału) powyżej 10%, a niektóre z nich, jak np. Credit Suisse, odnotowały ujemną rentowność. Główne powody złej sytuacji w sektorze to ograniczenie przychodów, wzrost rezerw na nieściągalne wierzytelności od klientów oraz spadające stopy procentowe. Obniżały się także marże, ponieważ w wyniku dekoniunktury spadło zapotrzebowanie na kredyty. Zmuszało to firmy z sektora bankowego do obniżania oprocentowania udzielanych pożyczek bardziej niż w przypadku depozytów.
Ponadto wiele nieudanych inwestycji na rynku kapitałowym spowodowało, że wyceny rynkowe największych banków uległy znacznemu pogorszeniu. Najbardziej dotknęło to instytucje kredytowe z Niemiec, które są obecnie w większości wyceniane poniżej ich wartości księgowej.
Sytuacja zachodnioeuropejskiego sektora bankowego znalazła odbicie w ratingach poszczególnych firm. Od połowy 2002 r. aż 10 z 20 największych banków uzyskało niższe oceny kredytowe. Znowu najgorzej wypadają spółki niemieckie. Ocena kredytowa Dresdner Banku została w tym okresie obniżona aż dwukrotnie. Pocieszeniem jest tylko fakt, że osiągnęła obecnie najniższy możliwy poziom, ze względu na zadeklarowaną pomoc ze strony państwa, które nie pozwoli na dalszy spadek ratingu.
Według autorów raportu, 2003 r., niestety, najprawdopodobniej nie przyniesie poprawy. Wciąż bowiem zarówno sytuacja banków, jak i całej gospodarki nie daje do tego podstaw. W I kwartale br. Fitch dokonał 24 obniżenia ratingów, wobec zaledwie pięciu rok wcześniej. Z drugiej jednak strony podwyższono ocenę w 15 przypadkach, a w 2002 r. w sześciu. Fitch zwraca jednak uwagę, że 16 spośród 20 największych banków ma "stabilne" perspektywy dla swojego obecnego ratingu. Może to świadczyć o lekkiej poprawie w branży.