Koniec ubiegłego tygodnia przyniósł słabą korektę, po której S&P 500 wrócił do spadków. Najbliższe silniejsze wsparcie tworzy obecnie poziom 960 punktów. Jego przełamanie będzie potwierdzeniem pesymistycznego scenariusza, zakładającego powrót trendu spadkowego lub rozpoczęcie silnej korekty ostatnich wzrostów.
Na razie S&P 500 nie zdołał jednak zamknąć się poniżej dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym porusza się od początku kwietnia bieżącego roku. Choć indeks naruszył już wspomniane wsparcie, to jednak ostatecznie zakończył sesję powyżej niego. Z uwagi na dość silne wyprzedanie rynku nie można obecnie wykluczyć kilku dni wzrostowej korekty. Po niej spadki powinny jednak powrócić z nową siłą, a indeks bez większych problemów powinien przełamać dolne ograniczenie kanału. Tym samym wygenerowany zostanie silny sygnał sprzedaży, bazujący na klasycznej analizie technicznej. Można przyjąć, iż w pewnej mierze będzie on potwierdzeniem wniosków płynących z teorii fal Elliota, czyli końca korekcyjnego ruchu wzrostowego rozpoczętego w październiku 2002 r. Zasięg tego impulsu można obecnie określić na 930-950 punktów, skąd mógłby się rozpocząć ruch powrotny do przełamanego dolnego ograniczenia kanału. Jeśli rynek rzeczywiście zrealizuje napisany przeze mnie scenariusz, to strefa 930-950 punktów okaże się kluczowa dla dalszego rozwoju wypadków. Jej przełamanie będzie bowiem kolejnym argumentem przemawiającym za przedstawionym przeze mnie pesymistycznym scenariuszem wydarzeń. Na wykresie pojawi się pięciofalowa struktura spadkowa, którą będzie można oznaczyć jako falę 1 nowego trendu bądź falę A silniejszej korekty. Niezależnie jednak od przyjętego oznaczenia, wniosek będzie płynąć ten sam. W krótkim okresie powstała struktura będzie sugerować korektę, zaś w średnim terminie kontynuację spadków.
Wybiegam jednak daleko naprzód. Na razie nie pojawiły się nawet jednoznaczne sygnały świadczące o zakończeniu wzrostów, a z uwagi na wyprzedanie rynku najbliższe sesje mogą przynieść zwyżkę. Ja jednak pewnie pozostanę pesymistą, dopóki nie zobaczę S&P 500 powyżej szczytu z 17 czerwca (1011 pkt).