- Spadek płynności rynku walutowego jest niekorzystny dla banków - mówi jeden z dealerów walutowych. - Bardzo trudno jest przeprowadzić większą transakcję. Poza tym, nawet niezbyt istotne z punktu widzenia gospodarki informacje są w stanie wywołać znaczące wahania kursów. Gdy pojawi się jakaś wiadomość, wszyscy inwestorzy podążają jak owce w jednym kierunku, powodując, że złoty albo znacząco się umacnia, albo gwałtownie traci na wartości - dodaje. Jego zdaniem, rynek stał się bardzo nieprzewidywalny, a to zniechęca wielu inwestorów, powodując dalszy spadek płynności.
Według danych NBP, obroty na rynku kasowym zmalały ze 130 mld zł w styczniu 2002 r. do 48 mld zł w maju tego roku. W jeszcze większym stopniu zmniejszyła się wartość transakcji terminowych (forward), z 28 mld zł w styczniu ub.r. do 8 mld zł w maju 2003 r.
W opinii analityków, ograniczenie liczby transakcji na rynku walutowym może mieć niekorzystny wpływ na wyniki banków. Być może to był jeden z powodów znaczącego zmniejszenia dochodów z operacji finansowych w pierwszym kwartale.
- Bardzo trudno ustalić, jak transakcje walutowe wpływają na wyniki finansowe banków. Z reguły są to złożone operacje, które księgowane są w kilku różnych miejscach - twierdzi Artur Szeski, analityk CDM Pekao. Według Andrzeja Powierży z DI BRE Banku, wskazówką są dane zawarte w dziale "wynik z pozycji wymiany".
Spośród pięciu banków (BPH PBK, BRE, Bank Handlowy, ING BSK, Pekao), o których nieoficjalnie mówi się, że mają największy udział w obrotach na rynku walutowym, cztery zanotowały w pierwszym kwartale spadek tego wyniku (w stosunku do pierwszego kwartału ub.r.). W BPH PBK zmniejszył się on prawie o 70%. Tylko w przypadku Pekao dane z tego roku były lepsze. Nie udało nam się wczoraj uzyskać w bankach komentarza w tej sprawie.