- Nie kwestionuję wyliczeń ministerstwa, jeżeli weźmiemy pod uwagę czysty ubytek dochodów, spowodowany likwidacją wyższych stawek podatkowych. Ale resort nie uwzględnił w swoich wyliczeniach faktu, że obniżenie podatku wpłynie na ujawnienie się części szarej strefy - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Podobne zdanie na ten temat ma Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich. - Ta analiza ma charakter statyczny, a nie dynamiczny. Nie uwzględnia efektu kaskady, a nawet kuli śnieżnej, z jakim w gospodarce będziemy mieć do czynienia po wprowadzeniu podatku liniowego - mówi A. Malinowski.

Zarówno pracodawcy, jak i ekonomiści podejrzewają, że Ministerstwo Finansów celowo przedstawiło wyliczenia zafałszowane, by zniechęcić opinię publiczną do podatku liniowego. Ich zdaniem, gdyby wprowadzono podatek liniowy w wysokości 18%, rząd mógłby liczyć na dodatkowe wpływy z podatków pośrednich, głównie VAT-u, w wysokości 5 mld zł rocznie. - Z naszych szacunków wynika, że wprowadzenie podatku liniowego może zmniejszyć udział szarej strefy w PKB Polski o 2 pkt procentowe. Zakładając, że udział ten wynosi 20%, owe dwa punkty dadzą ok. 15 mld zł, co przełoży się na powiększenie wpływów z podatków pośrednich o 5 mld zł - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Organizacje pracodawców mają nadzieję, że już dziś podczas obrad Komisji Trójstronnej rozpoczną się pierwsze rozmowy ze stroną rządową na temat możliwości wprowadzenia w Polsce podatku liniowego. - Liczymy, że rząd przedstawi propozycje konkretnych redukcji wydatków i wskaże oszczędności, jakie te redukcje dadzą - mówi ekspert PKPP.