Na koniec roku inflacja ma zaś, jak prognozują analitycy ankietowani przez agencję ISB, wzrosnąć do 1,0-2,3% r/r przy średniej na poziomie 1,59%. W zeszłym miesiącu oczekiwania analityków były wyższe i mówiły o wzroście inflacji do poziomu 1,4-2,8% przy średniej na poziomie 1,8%.
Przewidywany czerwcowy wzrost inflacji w ujęciu rocznym to głównie zasługa głębokiej deflacji w czerwcu zeszłego roku, która była spowodowana znacznym spadkiem cen żywności w tamtym okresie. W czerwcu 2002 roku inflacja spadła o 0,4% w ujęciu miesięcznym, kształtując inflację roczną na poziomie 1,6%.
"Presji inflacyjnej w gospodarce nie ma, polityka pieniężna będzie więc dalej luzowana" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas.
Niektórzy wskazują jednak na postępujące ożywienie gospodarcze jako źródło zanikania presji dezinflacyjnej i oczekiwań na powolny już wzrost cen. Wskaźniki makroekonomiczne coraz częściej i dobitniej wskazują, ich zdaniem, na postępujące ożywienie - rośnie produkcja przemysłowa, poprawia się popyt inwestycyjny.
"Są już sygnały o ożywieniu gospodarczym. Mamy większą produkcję, większy popyt krajowy, słabszego złotego - to są czynniki, które nie pomagają inflacji. Zniknęła presja dezinflacyjna. Co dalej, to zobaczymy, ale przypuszczam, że będziemy mieli powolny wzrost inflacji" - powiedział Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku Śląskiego.