Żeby zrównoważyć negatywny wpływ południowych rafinerii na Grupę Lotos, MSP przyłączy do niej Petrobaltic. Z szacunków zarządu pomorskiego koncernu wynika, że Petrobaltic jest wart około 260 mln zł (dane za 2000 r.). - Nie możemy dokładnie oszacować obecnej wartości Petrobalticu, gdyż nie przeprowadziliśmy due dilligence tej spółki - mówi Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy gdańskiej rafinerii.
Offset i giełda motorem wzrostu
Zdaniem Marcina Zachowicza, przedstawiciela pomorskiej firmy, wartość całego koncernu w ciągu najbliższych dwóch lat mogłaby wzrosnąć o 50-60%.
W jaki sposób można to osiągnąć? Po pierwsze, przeprowadzić najprostsze zabiegi restrukturyzacyjne. Po drugie, firma zintegrowana pionowo (posiadająca część wydobywczą, rafineryjną i detaliczną) powinna być bardziej rentowna. Po trzecie, efekty ma przynieść program offsetowy (IGCC, czyli projekt zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej), który Grupa Lotos ma realizować wspólnie z międzynarodowymi koncernami, np. Kellogiem i Shellem. Po czwarte, wzrostowi wartości koncernu ma służyć jego wejście na warszawską giełdę. - Grupa Lotos powinna trafić na GPW, gdyż środki pozyskane z emisji znacznie by ją wzmocniły - twierdzi Sebastian Słomka, analityk Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP.
Wycena powinna być niższa?
Zdaniem S. Słomki, wzrost wartości nowo powstałego koncernu może być nawet większy niż prognozy zarządu Grupy Lotos. Jednak przyjmuje nieco niższą wartość gdańskiej firmy niż podaje jej prezes. - Moim zdaniem, wartość Grupy Lotos jest bliższa kwocie, która wynikała z oferty konsorcjum Rotch Energy i Łukoil, starającego się o przejęcie 75% akcji GL. Inwestorzy oferowali 274 mln USD, co oznacza, że szacowali wartość całego przedsiębiorstwa na około 330 mln dolarów - wyjaśnia. Jego zdaniem, gdańska spółka jest bardzo dobrze zarządzana, co widać w wynikach finansowych. - Nie przeprowadzałem wyceny, ale po poprawie rentowności firmy jej wartość rzeczywiście mogła wzrosnąć. Nie sądzę jednak, żeby aż do 500-600 mln dolarów - twierdzi.