Produkt krajowy brutto może wzrosnąć w III kwartale o 3,6% w stosunku rocznym, a w ostatnich trzech miesiącach br. o 3,8%. Taka jest średnia prognoza 53 ekonomistów ankietowanych 1 i 2 lipca przez prywatny ośrodek analityczny Blue Chip Economic Indicators z siedzibą w Kansas City. O ile obie te prognozy są o 0,1 pkt. proc. wyższe niż przed miesiącem, o tyle przewidywany wzrost w II kw. i w całym roku obniżył się po podaniu przez rząd ostatecznych wyników I kw., które okazały się gorsze (1,4%), niż informowano wcześniej (1,9%).
Amerykańscy konsumenci będą mieli w drugim półroczu do wydania więcej pieniędzy po obniżeniu podatków od 1 lipca w sumie o 350 mld USD. Z kolei obniżenie w czerwcu stóp procentowych przez Fed o 25 pkt. bazowych powinno zachęcić do zaciągania kredytów hipotecznych, a więc do rozwoju budownictwa mieszkaniowego.
Dochody Amerykanów, które zostaną im do dyspozycji po opłaceniu wszystkich rachunków i podatków, mogą wzrosnąć w III kw. o 7,2%, a nie, jak wcześniej prognozowano, o 5,9% - wynika z ankiety Blue Chip. Jej uczestnicy uważają, że możliwość zwiększenia wydatków przyspieszy wzrost PKB w przyszłym roku. Wydatki konsumpcyjne stanowią bowiem ponad dwie trzecie największej światowej gospodarki, której tempo wzrostu w 2004 r. szacuje się teraz na 3,7%, a więc o 0,1 pkt. proc. więcej niż przed miesiącem.
Jedynym czynnikiem ograniczającym wydatki może być bezrobocie, którego stopa do końca roku ma przewyższać 6%. W czerwcu wynosiła 6,4% i była najwyższa od 9 lat.
Z raportu Blue Chip wynika, że tracą na znaczeniu wszelkiego rodzaju rabaty i inne zachęty cenowe, mające przyciągnąć klientów, jak choćby nieoprocentowane kredyty udzielane przez producentów samochodów. Dzieje się tak dlatego, że podstawowa stopa procentowa wynosi w USA zaledwie 1%, a więc jest najniższa od 45 lat. W tej sytuacji ekonomiści jako niskie oceniają ryzyko deflacji czy też ogólnego spadku cen. 46% ankietowanych wyraża nawet obawę, że wysokie ceny energii mogą spowolnić tempo wzrostu w najbliższych sześciu miesiącach.