Reklama

Kursy oderwane od fundamentów

Wysokie ceny akcji nijak się mają do wyników finansowych banków - uważają analitycy. Twierdzą, że inwestorzy dyskontują spodziewane przyspieszenie wzrostu gospodarczego.

Publikacja: 12.07.2003 09:01

Wysoką rynkową wycenę sektora dobrze obrazuje wskaźnik cena do zysku na akcję (C/Z). Kształtuje się na poziomie 28,6.

Czerwcowy poziom

Na początku czerwca zeszłego roku, czyli przed ujawnieniem informacji o możliwości bankructwa Stoczni Szczecińskiej, a następnie o upadku spółki, wynosił 22. Potem nastąpiła głęboka przecena banków. Poniosły one bowiem wysokie straty na kredytach udzielonych stoczni. Wzrost w ostatnich tygodniach spowodował, że kursy banków zbliżyły się do poziomu z początku czerwca 2002 r.

Do poziomu z zeszłego roku zbliża się także wskaźnik cena do wartości księgowej (C/WK). W krótkim okresie jest w mniejszym stopniu wrażliwy na wahania wyników finansowych. W efekcie na rynkach wschodzących lepiej nadaje się do mierzenia wartości banków. Obecnie wynosi 1,7 wobec 1,8 na początku czerwca ub.r.

Dyskontowanie przyszłości

Reklama
Reklama

- Wzrost notowań banków to efekt dyskontowania przyszłości. Na rynku pojawiają się sygnały wskazujące na poprawę zysków w kolejnych kwartałach - tłumaczy Andrzej Powierża, analityk z DI BRE. Jego zdaniem, przykładem jest cena Pekao. Świadczy ona, że inwestorzy zakładają osiągnięcie przez spółkę zwrotu z kapitału w wysokości 20% wobec około 12% w zeszłym roku. Analityk uważa, że takie zwiększenie efektywności to bardzo ambitne założenie.

Dołek jest za nami

- Do poprawy notowań banków przyczyniła się seria informacji - dodaje Grzegorz Zawada, analityk z Erste Securities. - Chodzi o pozytywny wynik referendum unijnego oraz zapowiedź obniżenia podatków. Dodatkowo wszyscy na rynku powtarzają, że dołek koniunktury jest już za nami. Jeszcze nie widać pozytywnych efektów przyśpieszenia gospodarki, ale inwestorzy już wliczają to w ceny. Analityk sądzi jednak, że przecena na rynku w najbliższym czasie jest nieunikniona.

Drożej niż w regionie

A. Powierża zwraca uwagę, że w naszym regionie Europy banki mają znacznie niższe wyceny. W przypadku największych instytucji wskaźniki C/Z nie przekraczają 10. Z kolei średnia dla banków z Europy Zachodniej wynosi około 13. Analityk DI BRE szacuje, że wyceny polskich banków z europejskimi mogą zrównać się dopiero w 2005 r. - ze względu na wzrost zysków. W pesymistycznym wariancie może to jednak nastąpić w rezultacie spadku cen.

Na razie pod względem efektywności polskie instytucje wyraźnie odstają od konkurencji. Mają zwrot z kapitału (ROE) nie wyższy niż 10%. Tymczasem węgierski OTP może pochwalić się ROE w wysokości około 30%, przy czym jego C/Z wynosi około 8, a C/WK - 2,1.

Reklama
Reklama

Obciążenia z zeszłego roku

Pewnym wytłumaczeniem dla wysokiego C/Z polskich banków może być fakt, że 2002 rok był dla nich bardzo trudny. Wiele z nich tworzyło wysokie rezerwy na złe kredyty, czy też nietrafione inwestycje, co prowadziło do zmniejszenia wyników finansowych. Początek roku przyniósł nieznaczną poprawę. W bankach nie notowano dużego wzrostu złych kredytów. Nadal jednak banki nie zachwycały wynikami. Powodem był spadek przychodów, szczególnie odsetkowych, który był rezultatem obniżki stóp procentowych.

Na razie analitycy nie podają szczegółowych szacunków co do rezultatów osiągniętych przez banki w II kwartale. Oczekują jednak, że nie nastąpił istotny wzrost rentowności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama