Zanosi się, że po raz pierwszy od kilku lat inwestorzy nie będą mogli spokojnie udać się na wakacje. Nie dość, że w ostatnim czasie na rynku jest bardzo interesująco, to na dodatek kursy rosną. Otworzyła się realna szansa na przełamanie niedźwiedzich wakacji ostatnich kilku lat.
Dalej uważam, że ten rok będzie nietypowy i niejeden raz zaskoczy inwestorów. Przewartościowane (nie cierpię tego określenia!) przez większość analityków polskie akcje o dziwo znajdują nabywców, mimo ciągle rosnących cen. Podstawowa zasada wytrawnego inwestora brzmi: akcje są przewartościowane, gdy nikt ich nie chce kupić! Podczas takich wzrostów jak obecny, kierowanie się niskimi wskaźnikami (np. C/Z) czy też analizą techniczną - z całym szacunkiem dla analityków - nie mają sensu. Przecież jeżeli w USA inwestorzy dostają rekomendacje kupowania polskich akcji, to tak naprawdę nie interesuje ich, czy WIG20 ma opór na 1350, czy 1500 punktów.
Ostatnie mocne kupowanie akcji to już nie tylko alokacja środków z rynku węgierskiego, ale zupełnie nowy zagraniczny kapitał. W siłę naszej gospodarki zmuszone zostały uwierzyć OFE. Tak jak można było się spodziewać, nasze fundusze sprzedawały akcje, gdy trzeba było je kupować i teraz nadrabiają zaległości z wielką determinacją. W listopadzie OFE dostaną najprawdopodobniej wielką "kopę" obligacji skarbowych, w związku z tym udział akcji w portfelach zmniejszy się.
Po ostatnim wzroście inwestorzy czekają na korektę rynku, co szczególnie jest widoczne na kontraktach na WIG20 (baza nawet -30 punktów). I dobrze, bo to oznacza, że dalej będzie rosło. Mamy do czynienia z korektą "pędzącą", co jest charakterystyczne dla silnego rynku byka. Nerwowe spadki na dużych papierach wynikają nie z chęci sprzedaży po atrakcyjnych cenach, lecz raczej z chęci kupna dużej liczby akcji. Rynek jest bardzo płytki i większej podaży nie widać, stąd duży kapitał musi się nakombinować, by kupić, ile chce. Zrównanie się kontraktów z indeksem bazowym pozostaje kwestią czasu i wówczas przyjdzie zapewne czas na większą korektę.