W opinii CSFB, deprecjacja walut będzie konieczna, o ile dynamika eksportu w krajach Europy Środkowowschodniej nie wzrośnie lub nie pojawią się czynniki wskazujące na trwałe ożywienie popytu wewnętrznego. Dodatkowymi czynnikami, które mają skłonić Polskę, Czechy, Węgry i Słowację do osłabienia krajowego pieniądza, są wysokie deficyty, zarówno budżetowe, jak i w handlu zagranicznym
Analitycy przypominają, że po kryzysie z 1997 r. państwa azjatyckie i kraje naszego regionu stosowały odmienne systemy walutowe. Pierwsze z nich interweniowały na rynku, aby nie dopuścić do umocnienia walut i utrzymać konkurencyjność eksportu. Drugie zezwalały natomiast na realną aprecjację kursów, zbijając w ten sposób inflację. W rezultacie Azja osiągnęła lepsze wskaźniki wzrostu gospodarczego, miała większy poziom zatrudnienia, a ostatnio także eksportu i napływu inwestycji bezpośrednich.
CSFB ocenia, że od stycznia 1997 r. złoty, forint, czeska i słowacka korona realnie umocniły się o 10-40%. Waluty indonezyjska, malezyjska, filipińska, koreańskan i tajlandzka straciły natomiast 10-20%.
CSFB ostrzega także przed rosnącymi kosztami pracy. W opinii analityków banku, to jeden z powodów wysokiego bezrobocia w naszym regionie. O ile w państwach Azji koszty robocizny począwszy od 1998 r. spadają przeciętnie o 1,7% rocznie, o tyle w Polsce, na Węgrzech i Słowacji rosły przeciętnie o 0,6%. Ważne było także i to, że państwom Europy Środkowowschodniej nie udało się pójść za przykładem tygrysów Azji i zwiększyć handlu z szybko rozwijającą się Rosją.