Reklama

Minister Hausner ma tylko programy

Dużo programów, mało efektów. Tak można podsumować politykę prowadzoną przez Jerzego Hausnera, koordynatora spraw gospodarczych w ekipie Leszka Millera. Przykładem może być hucznie zapowiadana reforma finansów publicznych i obniżka podatków. Pierwszej nie będzie. Z drugiej zostanie mało znaczące podniesienie kwoty wolnej kosztem likwidacji ulg oraz redukcja stawki CIT.

Publikacja: 16.07.2003 10:11

Jerzy Hausner od początku pracy w rządzie tworzył programy. Na początku powstała "Pierwsza praca", która miała się przyczynić do zwiększenia zatrudnienia wśród świeżo upieczonych absolwentów, a tym samym pozwolić na zmniejszenie bezrobocia. Niestety, efekt jest taki, że na program wydano 800 mln zł, a bezrobocie wzrosło do rekordowego, nie notowanego wcześniej, poziomu 18,8%. Wynik ten nie zadowala nikogo, w tym i wicepremiera, który postanowił program kontynuować i objąć nim kolejne grupy bezrobotnych.

Brak wniosków z samokrytyki

Jednak prawdziwy wysyp programów obserwujemy od momentu, kiedy Jerzy Hausner objął stanowisko szefa superministerstwa gospodarki, pracy i polityki społecznej. Minister najpierw poddał druzgocącej krytyce program rządu, którego sam był współautorem a następnie jego resort zaczął produkować kolejne dokumenty strategiczne. Pierwsze dwa z nich to "Plan działania MGPiPS w roku 2003" oraz "Harmonogram prac legislacyjnych MGPiPS w roku 2003". W obu dokumentach znajduje się kilkadziesiąt różnych propozycji, m.in. pomysły wprowadzenia systemu polskich bonów turystycznych, funduszy szkoleniowych, jakie miały pojawić się w większości firm w Polsce, czy uwolnienie bankowych rezerw na trudne kredyty, dzięki czemu przedsiębiorstwa miały uzyskać łatwiejszy dostęp do pieniędzy. Żadna z tych propozycji do tej pory nie wyszła jednak poza "fazę szeroko rozumianych uzgodnień".

Wkrótce potem organizacje pracodawców dostały do zaopiniowania założenia do pakietu "Przede wszystkim przedsiębiorczość II". Tu znalazło się jeszcze więcej propozycji niż we wcześniejszych dwóch planach i były one o wiele odważniejsze. Znalazł się tu np. pomysł takiego zmodyfikowania prawa regulującego sprawy budowlane, aby przedsiębiorca na działce nie posiadającej uchwalonego planu miejscowego mógł budować, co mu się żywnie podoba. W założeniach postuluje się też m.in. aby urzędnicy skarbowi byli bardziej przyjaźni przedsiębiorcom i nie popełniali błędów, żeby RPP prowadziła łagodniejszą politykę monetarną, a małe firmy musiały składać formularze podatkowe tylko raz w roku.

Z kolei ostatnio rząd przyjął przygotowany pod okiem J. Hausnera "Plan działań prowzrostowych". Większość z zawartych tu propozycji zostało przepisanych z poprzednich programów. Na razie jednak niewiele pomysłów udało się J. Hausnerowi doprowadzić do końca, może z wyjątkiem uproszczeń w rejestracji działalności gospodarczej.

Reklama
Reklama

Decyzje będą później

Ponadto Jerzy Hausner, jako koordynator spraw gospodarczych w rządzie, jest odpowiedzialny za całokształt polityki gospodarczej ekipy Millera. I tu też nie ma się specjalnie czym pochwalić. Kolejne prywatyzacje są odsuwane na coraz bardziej odległe terminy. Pomysłów na znalezienie pieniędzy na drogi (oprócz kontrowersyjnych winiet i opłat paliwowych) jak nie było, tak nie ma. Głośno zapowiadana reforma finansów publicznych zakończy się prawdopodobnie kompromitacją, czyli brakiem redukcji wydatków i skokowym podniesieniem deficytu budżetowego. Podobnie jak obniżka podatków. Z wielu zapowiadanych zmian pozostała jedynie redukcja stawki CIT, która dla większości przedsiębiorstw ma niewielkie znaczenie, oraz większa kwota wolna, okupiona jednak likwidacją wszystkich niemal ulg podatkowych.

- Komentarz

Wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner ma cechę, która wydaje się jego wielką zaletą: potrafi negocjować, umie rozmawiać ze wszystkimi, nawet jeżeli nie zgadza się z ich poglądami, i lubi to robić. Niestety, można odnieść wrażenie, że Jerzy Hausner właściwie niczego innego oprócz rozmów i nieustannych negocjacji nie robi. Od czasu do czasu przygotowuje też programy, które poddawane są kolejnym negocjacjom i ustaleniom. Od początku roku programów, z których nic na razie nie wynikło, było co najmniej kilka. Dodatkowo opinii publicznej przedstawiono liczący kilkaset stron raport o stanie przedsiębiorczości w Polsce. Przez kilka miesięcy eksperci resortu zbierali dane, analizowali, główkowali i wyszło im, że w Polsce firmę prowadzi się ciężko. Resort poświęcił kilka miesięcy pracy po to, by dojść do wniosków oczywistych dla wszystkich. Ktoś by mógł powiedzieć, że jeszcze za wcześnie jest oceniać prace wicepremiera. Tyle że za nim prawie połowa kadencji, a efektów realizacji kolejnych programów nie widać. Gdy pół roku temu Jerzy Hausner lał miód na serca właścicieli firm, mówiąc, że to oni są motorem gospodarki i będzie im sprzyjał, ułatwiał życie, usuwał kłody spod nóg, serce rosło, a ręce same rwały się do oklasków. Kilka miesięcy potem okazuje się, że J. Hausner owszem, mówi dużo i pięknie, ale robi tyle, co wszyscy jego koledzy z rządu, czyli mało i nie tak jak trzeba.

Już nie wierzą w premiera

Andrzej Małkowski

Reklama
Reklama

ekspert Business Center Club

Polityka gospodarcza wicepremiera nie miała na razie szansy ujrzeć światła dziennego. Jego optymistyczne intencje ożywienia gospodarki, wynikającego z obniżenia podatków oraz co za tym idzie - wzrostu przedsiębiorczości, oceniam bardzo pozytywnie. Działania w tym kierunku są godne poparcia, ale na razie trudno przewidzieć, co z tego wyniknie.

Iwona Pugacewicz-Kowalska

ekonomistka CA IB Securities

Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć o polityce gospodarczej wicepremiera Hausnera. Najważniejszym zadaniem jest realizacja programu opierającego się na redukcji wydatków budżetowych. Przedłużanie przeprowadzenia reformy poza 2005 rok, w którym to powstanie nowy rząd, zmniejsza szansę na jej powodzenie i spowoduje wzrost zarówno ekonomicznych, jak i społecznych kosztów. Dotychczasowe wypowiedzi wicepremiera to sądowanie poglądów na temat istniejących projektów. Propozycje ministra mają na celu przygotowanie polityków do problemu, lecz nie mają charakteru ekonomicznego.

Piotr Bielski

Reklama
Reklama

ekonomista Banku Zachodniego WBK

Nie znamy polityki ministra. Jego wypowiedzi to wiele często sprzecznych koncepcji. Początkowo obstawał za koniecznością kontrolowanego wzrostu wydatków budżetowych, następnie się z tego wycofał, obierając za właściwy kierunek ich ograniczenia. Zgadzamy się z tym drugim podejściem, które powinno być już realizowane. Jego dotychczasowa polityka to tylko słowa i deklaracje. Nie widzieliśmy nawet nakreślonej polityki budżetowej, przewijają się tylko nic nie mówiące liczby.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama