Banki, będące posiadaczami obligacji Miranta, wśród których prym wiodą State Street Bank & Trust i Bear Stearns, nie zgodziły się na refinansowanie zadłużenia. W uzasadnieniu tej decyzji podały, że nie satysfakcjonuje ich plan restrukturyzacji spółki.

Wartość aktywów Miranta, który produkuje energię elektryczną dla odbiorców w 14 amerykańskich stanach, szacuje się obecnie na 20,6 mld USD, podczas gdy łączne zadłużenie wynosi ok. 11,4 mld USD. Dyrektor generalny spółki Marce Fuller oskarżył częściowo o doprowadzenie do bankructwa wierzycieli. Wskazał na zbyt długie negocjacje dotyczące refinansowania zadłużenia, które ostatecznie zakończyły się fiaskiem. Podkreślił, że właśnie z winy wierzycieli Mirant nie poszedł w ślady konkurentów - Calpine Corp. i Reliant Resources, którzy ostatecznie porozumieli się z wierzycielami i uniknęli upadłości.

Bankructwo Miranta jest największe w Stanach Zjednoczonych od czasu spektakularnego upadku w pierwszej połowie ub.r. koncernu telekomunikacyjnego WorldCom. W całej historii amerykańskiego rynku kapitałowego jest to jedenaste co do wielkości bankructwo, biorąc pod uwagę wartość aktywów firmy.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy jest to już trzeci taki przypadek w sektorze energetycznym. Wcześniej o ochronę przed wierzycielami zwróciły się do sądu dwie mniejsze firmy z branży - NRG Energy i National Energy Group. - Spółki energetyczne bardzo mocno postawiły na ekspansję w latach 90. ubiegłego wieku, licząc na przyszłą liberalizację tego sektora. Jednak do tej pory to nie nastąpiło i ci, którzy przeliczyli się z siłami, ogłaszają teraz bankructwa - wyjaśnia, cytowany przez agencję Bloomberga Bill Brandt, szef firmy consultingowej Development Specialists.