Pierwsze półrocze okazało się bardzo dobre dla PZU Życie. Spółka zamknęła je zyskiem netto w wysokości 280,3 mln zł, czyli o 35,9 mln zł wyższym niż w analogicznym okresie 2002 r. Przypomnijmy, że jeszcze w I kwartale lider rynku ubezpieczeń na życie odnotował spadek zysku w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego prawie o połowę, do 69,4 mln zł. Oznacza to, że spółka zarobiła na czysto w II kwartale blisko 211 mln zł. Skąd się wziął ten imponujący wzrost? - Dobre wyniki w I półroczu uzyskano m.in. dzięki wyższym, niż planowano przychodom z lokat - podał wczoraj w lakonicznym komunikacie Karol Sawicki, dyrektor ds. komunikacji w PZU Życie.

Niestety, nie udało się nam uzyskać żadnych szczegółów. Częściowe wytłumaczenie można znaleźć, analizując wyniki spółki w I kwartale br. Jednym z powodów pogorszenia wskaźników w tym okresie było nieprzeniesienie części przychodów z lokat do ogólnego rachunku wyników. Najprawdopodobniej teraz udało się "zdążyć na czas" z tą operacją. Druga podstawowa przyczyna niższych zysków w I kwartale to spadek przychodów portfela inwestycyjnego PZU Życie. Oczywiście, w największym stopniu odpowiedzialne są za to obligacje, które, podobnie jak u większości ubezpieczycieli życiowych, dominują w portfelu PZU Życie. Ich rentowność spadła po serii obniżek stóp procentowych przez RPP, stąd spadek przychodów z lokat. Sytuacja nie uległa zmianie również w II kwartale. Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, że mimo wzrostu wartości lokat o blisko 2,7 mld zł, przychody netto były niższe o 87,6 mln zł niż przed rokiem. Jednak za słabe wyniki w I kwartale odpowiada również dołek na giełdzie, który zmusił PZU Życie do tworzenia odpisów ze względu na utratę wartości akcji spółek. Teraz, gdy sytuacja na warszawskim parkiecie poprawiła się, i to znacznie - wzrosła wartość akcji w portfelu spółki. Towarzystwo mogło także rozwiązać przynajmniej część rezerw. Stąd wyższe, niż planowano przychody z lokat w całym półroczu.